Podróże

Bagaż i pakowanie się.

Grudzień 8, 2012

W poście z pytaniami pojawiło się kilka komentarzy na temat pakowania i z powodu jutrzejszego wyjazdu postanowiłam zrobić na ten temat posta. Nie będzie to żaden super poradnik, ale kilka moich sposobów. Niektórzy dostają białej gorączki na samo hasło pakowania, a ja tak naprawdę mam większy problem z rozpakowywaniem. Po podróży bagaże potrafią czekać tygodniami, a nawet miesiącami zanim zostaną całkowicie rozpakowane, a walizka odłożona na miejsce;).
W związku z moim stylem życia i ciągłymi przeprowadzkami, z roku na rok staram się coraz bardziej zmniejszać swój dobytek. Wielokrotnie przekonywałam się jakim utrapieniem jest pakowanie całego życia w walizki. Na dobrą sprawę każdą nowo kupioną rzecz postrzegam jako coś, co prędzej czy później będę musiała przetransportować, dlatego nie zaprzyjaźniam się z tym, co duże i ciężkie, przedmiotów niepraktycznych też nie przyjmuję raczej z otwartymi ramionami. Odkąd zamieszkałam w Birmingham nie mam z tym większych problemów, bo nie chodzę na zakupy. W Stanach jeszcze pozwalałam sobie czasem na jakieś elementy dekoracyjne, książki, ale teraz te przedmioty i tak stoją w kartonie/ na półkach w moim pokoju w Polsce, więc nie mam do nich dostępu i jest tak, jakbym ich nie posiadała;).

Pewnie kilka lat temu o pakowaniu na podobny wyjazd jak ten do Australii myślałabym dużo wcześniej i podeszła do sprawy znacznie poważniej. Teraz nie robi to już na mnie większego wrażenia. Cały tydzień byłam przede wszystkim skupiona na ostatniej pracy zaliczeniowej i dopiero kiedy oddałam ją w piątek zrobiłam sobie listę rzeczy, które potrzebuje, pojechałam dzisiaj do miasta i je kupiłam. Przemyślałam co zabiorę w podróż i popołudniu wyłożyłam rzeczy na łóżko, żeby zrobić zdjęcie. Brakuje na nim np. ładowarek, stroju kąpielowego, ręcznika, ale to, co tu widać jest zdecydowaną większością tego, co zabieram w nadchodzącą miesięczną podróż.

–  6-7 t-shirtów
– 1 para spodni (drugą będę mieć na sobie)
– 2 pary szortów
– 1 sukienka
– 1 kardigan (bluzę będę mieć na sobie)
– piżama
– bielizna
– japonki
– kosmetyki
– ręczniki (1 mały i 1 duży)
– laptop
– aparat
– śpiwór (zabieram ze sobą po raz pierwszy, ze względu na festiwal muzyczny)

To, czy biorę ze sobą plecak czy walizkę zależy od charakteru wyjazdu. Po Europie podróżuję z bagażem podręcznym, bo nigdy nie wyjeżdżałam na tygodnie-miesiące. Kiedy jadę gdzieś dalej i wiem, że będę się dużo przemieszczać to wybieram plecak. Zdarza się jednak, że jadąc do kraju, w którym nie brakuje równych chodników, schodów ruchomych i wysokich temperatur, wybieram walizkę. Tak zrobiłam np. w Japonii, zwłaszcza że bagaż dzieliłam z mamą. Wolałam ciągać za sobą walizkę niż obciążać plecy i pocić się dwa razy więcej;).

 
Ten plecak kupiłam przed wiosennym wyjazdem do Azji. Na 3-tygodniową podróż spakowałam się w 10-12kg. W walizce wydawałoby się to niewiele, na plecach odczuwa się każdy kilogram.

Kosmetyki:
Jeżeli wyjeżdżam na krótko, z bagażem podręcznym to uważam, żeby opakowania kosmetyków nie przekroczyły 100ml (przez ograniczenia płynów w samolotach). W przypadku dłuższego wyjazdu nie zależy mi tak bardzo na miejscu, jak wadze, więc jeżeli mam np. standardowe opakowanie odżywki, w której została 1/3 kosmetyku, zabieram ją. Większość kosmetyków w Anglii kupuję za funta, te miniaturowe kosztują tyle samo więc zazwyczaj szkoda mi na nie pieniędzy. Niektórzy korzystają z zestawów podróżnych pojemników, ja raczej uzupełniam te, które już mam. Szampon i odżywka 2w1 pomaga zaoszczędzić miejsce, ale na dłuższą metę nie mogłabym rozczesać włosów, więc wolę dwa osobne kosmetyki. Staram się natomiast nie wozić balsamów, tylko krem typu Nivea Soft, który w podróży stosuję jako krem do twarzy i ciała. Dezodorant najlepiej brać zawsze w sztywnie lub kulce, jest mniejszy i nie trzeba się obawiać, że eksploduje w samolocie;).

Ubrania:
Chyba najczęściej popełnianym błędem przy pakowaniu jest zabieranie zbyt dużej ilości ciuchów. Wiadomo, że najłatwiej spakować się wybierając się gdzieś, gdzie zarówno dni jak i noce są ciepłe. Wtedy nawet na miesięczny wyjazd można zmieścić się w 10kg. Ja zabieram ze sobą zawsze najwięcej t-shirtów, bo najszybciej się brudzą. W tych samych spodniach można chodzić tygodniami. Dość dużo miejsca zajmuja ręczniki, więc jeżeli podróż nie obejmuje plażowania, wystarczy niewielki, no chyba, że ktoś mierzy 2 metry i ma dwa więcej ciała do wysuszenia niż ja;).

Długa podróż:
Nigdy nie spędziłam w podróży kilku miesięcy, ale według mnie nie ma różnicy w pakowaniu się na wyjazd miesięczny czy roczny. Zasada jest jedna- im mniej zabierzesz, tym lepiej, bo lżej. Ubrania i tak trzeba prać. Sprawę komplikuje podróżowanie po różnych strefach klimatycznych, ale jaka by to nie była podróż, najlepiej spakować się do niezbędnego minimum.

Bagaż podręczny:
Wszystko co najcenniejsze najlepiej mieć zawsze przy sobie. Tylko raz zdarzyło mi się zapakować aparat do bagażu głównego i akurat wtedy mogło to się skończyć bardzo źle. Nie w każdym miejscu na świecie na lotniskach pracują uczciwi ludzie, przekonałam się o tym w RPA, przy przesiadce w drodze do Namibii, kiedy jednej osobie ukradziono z bagażu aparat. Z kolei przy locie powrotnym praktycznie wszysztkim przetrzepano walizki, a z niektórych powyciągano ubrania z cenniejszymi metkami.

Kilku punktów odnośnie bagażu podręcznego:
– Chociaż nie można przewozić płynów powyżej 100ml, zazwyczaj wożę ze sobą małą, pustą plastikową butelkę, żeby później napełnić ją woda
– Plastikowy pojemnik na jedzenie- jeżeli wiem, że będę przewozić coś, co chciałabym, żeby zachowało swój kształt zabieram lekkie plastikowe pudełko, którego w razie czego nie będzie mi szkoda wyrzucić
– Torba ekologiczna praktycznie nie zajmuje miejsca w walizce, a może posłużyć za torebkę
– Walizki z materiału mają przewagę nad plastikowymi pod względem zewnętrznych kieszeni, do których można wsadzić np. książki/gazety
– Gumki recepturki przydają się np. do otwartych opakowań z jedzeniem
– Jeżeli boisz się, że bagaż przekroczy limit wagowy, upewnij się, że Twoje ubranie ma kieszenie, zawsze można schować do nich coś małego i ciężkiego

Słyszałam, że od października Wizzair wprowadził nowe wymiary bagażu podręcznego. Ja leciałam z nimi tylko dwa razy. Do tej pory, na trasach na których latałam cenowo wygrywał zawsze Ryanair. Nie wiem jak będzie teraz, kiedy karta Prepaid przestała zwalniać z opłat transakcyjnych, ale podejrzewam, że niewiele się zmieni. A skoro musiałabym dopłacać w Wizzair za bagaż podręczny, to pewnie nadal pozostanę przy Ryanairze.


Bagaż podręczny/ walizka, z którą najczęściej podróżuję. Mieści się dokładnie w dozwolonych wymiarach (poza nowymi przepisami Wizzair). Jest pojemna, kieszenie są dużym plusem, można ją też powiększyć rozpinając dodatkowy zamek.

 

You Might Also Like