Podróże

Długi weekend w Nowym Jorku!

Marzec 24, 2013

Co to dużo mówić, mój pobyt w Nowym Jorku podporządkowany był jedzeniu.
Myślałam, że zjem w kilku miejscach, zjadłam w kilkudziesięciu. Sama nie dałabym rady, ale z pomocą przybyła moja koleżanka z Bostonu, Beth i razem chodziłyśmy od piekarni do lodziarni, zatrzymując się po drodzę w restauracjach/barach. Nie jadłyśmy dużych dań, więc nie spłukałyśmy się doszczętnie, ani nie pękłyśmy z przejedzenia. Pomógł mi też Soe, który nadal jest trwającej od października podróży, ale akurat spędzał tydzień w Nowym Jorku. Każdego dnia wychodziłam z domu bez śniadania, żeby mieć więcej miejsca w brzuchu na to, co czekało na mnie na mieście. Wracałam zawsze najedzona, więc domowe posiłki odłożyłam na codzienność w Birmingham;).
Ci, którzy czekają na masę zdjęć miasta, mogą poczuć się zawiedzeni. Prawda jest taka, że trochę obijałam się z wyciąganiem aparatu z torby, nie mając konkretnego celu czasem ciężko z fascynacją robić zdjęcia miejscom, które dobrze się zna i fotografowało się wcześniej wiele razy.
Mój czterodniowy pobyt w Nowym Jorku był intentsywny, ekscytujący i strasznie się cieszę, że udało mi się kupić ten bilet za 170zł i polecieć tam chociażby na cztery dni. Miło było też przypomnieć sobie nowojorską zimę, znacznie bardziej słoneczną od brytyjskiej. Tylko przez ten którki pobyt wyjeżdżało mi się ciężej niż zawsze…
Relację podzieliłam na dwie części.

Untitled
Zatrzymałam się u Anety, czytelniczki bloga, z którą poznałam się na początku mojego roku w Nowym Jorku. Była tak miła, że zaprosiła mnie do siebie na czas pobytu- dziękuję raz jeszcze!
Dotarłam do NYC wieczorem i chociaż byłam wkończona całym dniem w podróży, obudziłam się o 4 i z ekscytacji nie mogłam już zasnąć, więc zaczęłam planować co będę robić. Przed 6 zaczęło się przejaśniać. Untitled
Z Queens pojechałam prosto na 6th Ave, przeszłam się Union Square i zaczęłam od wizyty na popularnym targu z lokalną żywnością, produktami eko/organic.
Untitled
Untitled
Untitled Untitled
Untitled Untitled
Stamtąd poszłam w górę Broadwayem, trasą, którą lubię i która jest jedną z najbardziej wychodzonych przez mnie ścieżek, zwłaszcza jeśli chodzi o tę część miasta. Untitled
Madison Sq Park tak jak i wszystkie inne parki, zimą wygląda wyjątkowo smutno. Można za to zjeść burgera w Shake Shack bez stania w kolejce, no może poza porą lunchu.
Untitled
Untitled
Flatiron Building.Untitled
Pierwszym jedzeniowym przystankiem był Hill Country Chicken. Lokal z jedzeniem z południowych Stanów, ale ja zaglądam tam ze względu na pies, bo ich amerykańskie placki wymiatają. A żeby spróbować czegoś jeszcze ciekawszego, najlepiej zamówić milkshake’a zmiksowanego z plackiem.
Heh, właśnie zdałam sobie sprawę, że to dla mnie chyba najgorsza możliwa kombinacja wyrazowa, jeśli chodzi o tłumaczenie jedzenia z angielskiego. Koktail mleczny z plackiem nie oddaje pełni charakteru, shake z pie brzmi dziwnie, a „szejk z paj” po prostu źle;).
Untitled
Wybrałam placek na kruchym cieście wyłożonym bananami, czekoladą, z kremem z masła orzechowego o konsystencji podobnej do lodów. Pyyyycha!UntitledUntitled
Gdybym mogła sobie wybrać hotel, w którym chciałabym się zatrzymać, ACE na pewno byłby wysoko na liście. Klimatyczne miejsce ze świetnym designem, a przy okazji można tam dobrze zjeść. W przypadku Nowego Jorku to kanapki z No.7 Sub i kawa ze Stumptown. Zaczęło się od Portland w Oregonie, później hotel otworzył się w trzech innych miastach w każdym zachowując podobną atmosferę.  Untitled
Później wsiadłam w metro i przejechałam się do MoMa. Okazało się, że muzeum nie uczestniczy w programie darmowego zwiedzania muzeów Bank of America, pozostało mi niewiele czasu do spotkania się z Beth, więc spędziłam czas w księgarni MoMa. Na pewno zdarzyło Wam się chodzić po sklepie i myśleć o zamrożeniu czasu na chwilę. No wiecie, czas staje w miejscu, ludzie się nie ruszają, a Wy wynosicie w tym czasie ze sklepu tyle, ile się da i nikt niczego nie zauważa. Zazwyczaj mam tak w sklepach z dobrym jedzeniem, ale w tym w MoMa również, bo mają tyle genialnych książek, albumów fotograficznych, że miękną mi kolana jak je przeglądam.Untitled
Razem z Beth pojechałyśmy do muzeum Guggenheima jednego z tych miejsc, które zawsze odkładałam na później, aż w końcu zabrakło czasu, żeby się tam wybrać.
  Untitled
Muzeum zdominowała wystawa Splendid Playground, japońska awangarda lat powojennych. Wystawa mnie nie oczarowała, muzeum okazało się mniejsze niż myślałam i gdybym miała zapłacić 20$ za bilet, to czułabym się zawiedziona. Instalacja „Water” z kolorową wodą zawieszoną na różnych piętrach podobała mi się ze wszystkiego najbardziej. Untitled
Ta wizyta w NYC była okazją do zjedzenia tego, co chciałam spróbować od dawna, ale zawsze coś stało na drodzę i tak właśnie było z pizzą z karczochami z Artichoke Pizza. Różniła się znacznie od tradycyjnej pizzy, bo sos pomidorowy zastąpił kremowo-śmietanowy (dodatkowe kalorie do już i tak kalorycznej pizzy heh), spotykany raczej w sosach makaronowych i to było jedno z moich skojarzeń. Było go dość dużo, ktoś mógłby powiedzieć, że jest wręcz przytłaczający, ale nie dla mnie. Razem z Beth byłyśmy zachwycone, chociaż podzielenie się kawałkiem było w sam raz, a więcej niż jednego raczej nie dałabym rady zjeść bez uczucia napchania.Untitled
Wieczorem spacerowałyśmy z Beth po East Village i Lower East Side. Przy Orcharch Street zatrzymałyśmy się w Melt Bakery, specjalizującej się w ice cream sandwich, kanapkach lodowych. W piekarni wypieka się ciastka, powstają tam również lody. Przykleja się do nich po dwóch stronach cookies i tak powstaje wspaniały deser, w który można się wgryzać bez obawy o ból zębów. Tylko wiecie jak to działa- im łatwiej wgryźć się w loda, tym szybciej znika. A jak jest pysznym cynamonowym lodem otulonym delikatnie ciągnącymi się ciasteczkami, to po pierwszej kanapce lodowej, chce się spróbować kolejnych.

You Might Also Like