Podróże

Kalifornia – co zobaczyć w okolicach San Francisco i Los Angeles

August 29, 2017

Kalifornia to prawdopodobnie najciekawszy stan USA, a zarazem jeden z moich ulubionych kierunków podróży. Przyciąga swoją słoneczną pogodą, niesamowitym wybrzeżem, różnorodnością przyrody. Niewiele jest miejsc, gdzie tego samego dnia można surfować jak i jeździć na snowboardzie, chodzić z rana po gęstym lesie sekwoi, a zachód słońca oglądać na pustyni.
Kalifornijskie miasta jak San Francisco czy Los Angeles, to kulturowe tygle o liberalnym duchu, nieustannie zadziwiające i przechodzące przemiany.
W ramach współpracy z liniami Lufthansa, przychodzę do Was z dobrą okazją, żeby zaplanować podróż i doświadczyć Kalifornii na własną rękę! Między 11.09 a 02.10 razem z Lufthansą zarezerwować będziecie mogli połączenia do San Francisco i Los Angeles z aż ośmiu polskich miast: Warszawy, Krakowa, Katowic, Wrocławia, Poznania, Gdańska, Bydgoszczy i Rzeszowa. Termin podróży obejmuje okres między 1.11 a 31.03.2018. Ceny zaczynają się już od 1990zł! I bardzo ważne – każdy z przelotów obejmuje tylko jedną przesiadkę w Monachium lub Frankfurcie, co skraca czas podróży, a zarazem znacznie zwiększa jej komfort w przypadku długiej trasy jak z Europy na zachodnie wybrzeże USA.
Od 11 września na stronie Lufthansy znajdziecie też kod ze zniżką -100zł do pobrania na połączenia lotnicze.

A żeby dodatkowo zachęcić Was do odwiedzenia Kalifornii, przygotowałam wpis z propozycjami krótkich wycieczek, do zrealizowania z San Francisco i LA. Oba miasta są ciekawe same w sobie, ale jadąc w tak odległe miejsce, warto zwiedzić też okolicę, tym bardziej, że jednym z najcenniejszych skarbów tego stanu jest przyroda.
Jeżeli zapragniecie w 100% wczuć się w tamtejszą atmosferę i spróbować surfingu, podsuwam kilka pomysłów z plażami, które nieźle nadają się na początki, jak i z opcjami lekcji oraz wypożyczenia sprzętu. I chociaż Kalifornię tak jak i resztę USA najwygodniej zwiedza się autem, przygotowałam wskazówki z opcjami transportu dla osób bez prawa jazdy lub budżetu na wypożyczenie auta.
No to teraz już nie macie wymówek, musicie lecieć!

 

San Francisco

Kto zna tego bloga od dłuższego czasu, ten wie, że jest takie miasto kawałek stąd, do którego mam szczególną słabość… Spora część postów na blogu zadydykowana jest San Francisco, a z Waszych wiadomości i komentarzy wynika, że udało mi się zainspirować do podróży w tamtym kierunku już niejedną osobę!
San Francisco to serce północnej Kalifornii, położone z jednej strony nad zatoką, a z drugiej nad otwartym oceanem, co latem sprawia, że miasto chowa się we mgle i nie jest tak ciepłe i słoneczne, jak krążące o Kalifornii legendy. Poza słynnym mostem Golden Gate, to charaktestyczne wiktoriańskie domy ulokowane na stromych wzgórzach są tym, z czym zazawyczaj kojarzy się to miasto. Jednak znaki rozpoznawcze SF, to tylko wstęp do tego, co miasto kryje w sobie naprawdę. I nawet jeżeli zobaczycie niemalże wszystko, do odkrycia pozostanie jeszcze okolica, gdzie podobnie jak w mieście nie brakuje pięknych miejsc!

Przewodnik po San Francisco według Lufthansy

 

Kilka polecanych miejsc w San Francisco

Lincoln Park – mój ulubiony park do spacerowania z widokiem na otwarty ocean, zatokę, miejskie klify i most Golden Gate. Spacer warto zacząć od Ocean Beach i Cliff House, a następnie kontynuować do wschodniej części parku. Chodząć ścieżkami można spędzić tu spokojnie dwie godziny i niemal przez cały czas być zachwyconym widokami.

Mission Dolores – kolorowa dzielnica zamieszkiwana zarówno przez  meksykańskich imigrantów jak i hipsterów, z dużą ilością dobrych lokali, barów, księgarni i sklepów. Tutaj też znaleźć można najlepsze i najtańsze meksykańskie jedzenie w mieście. Niestety w ostatnich latach dzielnica przechodzi intensywny proces gentryfikacji, rosnące wciąż czynsze stają się powoli niemożliwe do opłacenia dla przeciętnych mieszkańców i obawiam się, że to, co najlepsze w Mission, będzie powoli zanikać. Dlatego też póki jest jak jest – koniecznie wpadnijcie tu na długi spacer, który włączy też ulicę 18stą (między Dolores a Guerrero). Znajdziecie tutaj słynną Tartine Bakery, delikatesy i lody Bi Rite, a w razie czego świetna (choć drogą) pizza z Delfiny tuż obok Tartine, najlepiej smakuje w parku Dolores.

Bernal Heights – unoszące się nad dzielnicą Mission wzgórze z widokiem na miasto, gdzie wspiąć trzeba się na własnych nogach. To idealne miejsce na spędzenie zachodu słońca, jak i zobaczenia San Francisco nocą, w blasku miejskich świateł. Wybierając się tutaj należy pamiętać, żeby zabrać ze sobą coś ciepłego do ubrania, bo na wzgórzu wieje zazwyczaj całkiem silny wiatr, zwłaszcza po zmroku.

Telegraph Hill – Little Italy – Russian Hill – trzy dzielnice blisko siebie, po których można się trochę powspinać, bo zarówno Telegraph Hill jak i Russian Hill są jednymi z wyższych punktów mieście, za to Little Italy leży w ich dolinie. Włoska dzielnica, już nie tak żywa jak kiedyś, ale wciąż ma specyficzną atmosferę i przyciąga swoimi włoskimi delikatesami, restauracjami czy piekarniami jak słynna Liguria Bakery z domowej roboty foccacią. Z kolei w mało włoskim stylu, ale na przeciwko Liguria bakery, Mama’s serwuje jedne z lepszych amerykańskich śniadań w mieście.
W tygodniu warto wejść na Coit Tower na szczycie Telegraph Hill z widokiem na San Francisco, a w Russian Hill Park odpocząć na trawie podziwiając miasto i słuchając skrzeczenia tamtejszych papug.

 

 

Co zwiedzić w okolicy SF? Propozycje wycieczek z San Francisco

Oto pomysły na pięć wycieczek w okolicy San Francisco. Niektóre są krótsze, inne nieco dłuższe, ale wszystkie możliwe do zrealizowania w jeden dzień albo są też dobrą propozycją na krótki weekendowy wpad.

Muir Woods

Kalifornia jest domem dla największych na świecie drzew – sekwoi olbrzymich, które rosną w Parku Narodowym Sekwoi niedaleko Yosemite. Spokrewnione z nimi sekwoje (dorastające do trochę mniejszych rozmiarów) porastają za to tereny wybrzeża. Niestety po zapoczątkowaniu przemysłu związanego z wyrębem drzew, już na początku XX wieku z ponad 8tys. hektarów lasów sekwoi, zostało zaledwie kilka niewielkich terenów wzdłuż wybrzeża północnej Kalifornii. Muir Woods to park narodowy zaledwie 19km od San Francisco, gdzie można te drzewa podziwiać, z największą w parku sekwoją sięgającą 79m. Nietrudno też załapać się tutaj na przepiękne, przebijające się między drzewami światło, które wywołuje delikatna, typowa dla wybrzeża mgła.
Wstęp: dorośli – 10$ (o ile nie ma się karty wstępu do wszystkich PN), dzieci – darmowy do 15roku życia.

Point Reyes

Jedno z najładniejszych miejsc w okolicy San Francisco do podziwiania wybrzeża Pacyfiku, godzinę drogi na północ od miasta. Można spędzić tutaj cały dzień, spacerując ścieżkami parku narodowego położonego na półwyspie, włączając zobaczenie starej latarni morskiej, charakterystycznej atrakcji położona na czubku półwyspu.
Okolice Point Reyes słyną również z produkcji eko nabiału, takich rodzinnych firm jak np. Straus czy Cowgirl Creamery, choć wszelka cywilizacja w tych stronach kończy się na Point Reyes Station, miasteczku, które jest bazą wypadową do parku. Tutaj też znajdują się ostatnie przed parkiem restauracje, jak Cafe Reyes z dobrą włoską pizzą, sklep z serami Cowgirl Creamery czy popularny  The Marshall Store, ze świeżymi owocami morza (łącznie z ostrygami), kawałek na północ od wspomnianych miejsc.

Sausalito

Nadmorskie miasteczko zlokalizowane zaledwie kilka kilometrów za mostem Golden Gate. Życie toczy się tutaj wzdłuż portu pełnego łodzi należących do mieszkańców okolic. Samo Sausalito nie wyróżnia się szczególnymi atrakcjami, ale jest przyjemnym miejscem na spędzenie popołudnia, zwłaszcza kiedy np. San Francisco chowa się w zimnej mgle, a tutaj lato trwa w pełni. Przy dobrej pogodzie w całej okolicy rozpociera się stąd widok na San Francisco, którym można cieszyć się leżąc na trawie przy porcie i jedząc lody ze słynnego Lappert’s. Sausolito ma jednak do zaoferowania trochę więcej w temacie gastronomii. Popularnością cieszy się tu m.in. Fast Food Francais, lokal z amerykańskimi klasykami inspirowanymi kuchnią francuską. Z kolei na morskie przysmaki najlepiej wpaść do Fish, restauracji, która wyznaję filozofię zrównoważonego połowu, serwując tylko sezonowe i lokalnie złowione ryby i owoce morza.
Na dłuższy spacer, jakieś 40min od centrum warto wybrać się w stronę Liberty Dock, gdzie przycumowane są łodzie, będące domami dla cześci mieszkańców.

Berkeley

Jedna z najłatwiejszych do zrealizowania wycieczek, bo dotrzeć można tu bez problemu transportem publicznym z San Francisco. A Berkeley to przede wszystkim uniwersytet – najlepsza publiczna uczelnia w Stanach, jedna z najlepszych na świecie, słynąca również ze swojego buntowniczego oblicza. Wielu kojarzy Berkeley z akcjami społecznymi i demonstracjami w latach 60-tych na rzecz wolności słowa i pierwszymi protestami w kraju przeciwko ówczesnej wojny w Wietnamie. Liberalny duch pozostał w uczelni aż do dzisiaj, co oczywiście przeniosło się też na atmosferę całego miasteczka. Sam campus jest może mniej interesujący od Stanford, ale będąc tutaj nie wypadałoby go pominąć.
Jak przystało na ogromną liczbę studentów, w Berkeley nie brakuje lokali skrojonych na ich potrzeby, ale generalnie można totaj liczyć na znalezienie lokali z dobrym jedzeniem. Od taniego fast foodu, bo restauracje z najwyższej półki, jak Chez Panisse – uznaną za esencję kalifornijskiej kuchni, w której od 1971 najważniejszą rolę odgrywa jakość składnika i jego lokalne pochodzenie, a mniej sama technika – standard w wyszukanych restauracjach, zwłaszcza w tamtych czasach. Miłośnicy nie tylko jedzenia poza domem, ale i gotowania we własnej kuchni być może z przyjemnością wybiorą się na zakupy do lokalnego, niezależnego supermarketu z eko żywnością – Berkeley Bowl.

Pacifica – Montara Beach – Half Moon Bay

Moje okolice z czasów mieszkania w Kalifornii. Tutejsze atrakcje, to przede wszystkim przyroda ze skalistym wybrzeżem Pacyfiku. Drogę z San Francisco na południe pokonywałam wielokrotnie i nigdy mi się nie znudziła, choć od pewnego czasu jej najbardziej malownicza (i nieco niebezpieczna) część zwana Devil’s Slide została zamknięta dla ruchu samochodowego. Teraz można za to jeździć tutaj rowerem lub przyjść na spacer.
Pacifica to przede wszystkim surferska plaża, z najbardziej nietypowym Taco Bell na świecie, fast foodem ulokowanym na plaży niczym elegancka restauracja.
Montara Beach 10km dalej na południe jest dość długą plażą nadającą się dobrze na spacer lub piknik, tutaj można też wybrać się na wędrówkę po okolicznych wzgórzach z których widok sięga San Francisco, albo przyjechać na kolację do La Costanera, peruwiańskiej restauracji zlokalizowanej przy plaży.
Kilka kilometrów dalej, przy Pillar Point znajduje plaża, przy której kilkadziesiąt metrów od brzegu fale dochodzą do największych rozmiarów na świecie. Co roku w dzień z najlepszymi warunkami (przypada między listopadem a marcem) odbywają się tu zawody Titans of Mavericks, ściągające z różnych stron świata najlepszych surferów pływających na falach- gigantach. Stąd można udać się też na dłuższy spacer wzdłuż wybrzeża, aż do Montara Beach. Po drodze mija się m.in. Fitzgerland Marine Reserve, gdzie zaobserwować można żyjące w oceanie rozgwiazdy jak i wylegujące się na skałach lwy morskie. W tej okolicy znajduje się też jeden z najładniej ulokowanych hosteli – Point Montara Lighthouse choć należy spodziewać się tu nieco wyższych cen.

Dolina Krzemowa i Stanford University

W Dolinie Krzemowej nie ma jako takich atrakcji do zwiedzania, bo te typowe dla centrum nowych technologii jak siedziby takich firm jak Facebook czy Google, dostępne są tylko do zwiedzenia, jeżeli zna się kogoś z pracowników.
Za jedno z miejsc, które warto w tych stronach zobaczyć jest Uniwersytet Stanforda, jeden z najbardziej prestiżowych w kraju (Ivy League). Campus ma bardzo kalifornijski i jednocześnie filmowy klimat. Zajmuje ogromny obszar, jest prawdziwym uniwersyteckim miasteczkiem, a kompleks budynków zaprojektowany jest w taki sposób, że dużo czasu spędza sie na zewnątrz – co zupełnie nie dziwi, bo tutejszy klimat jest wyjątkowo przyjemny.
Będąc w okolicy, niezłym pomysłem może być też spacer po centrum Palo Alto. Główną ulicę zajmuje kilka niezłych barów i restauracji, ale warto znaleźć się tutaj głównie po to, żeby poczuć klimat tych okolic, które zamieszkane są przez niejednego milionera i prawdziwych geniuszy z dziedziny technologii. Nie chodzi o to, że luksus i bogactwo unoszą się tutaj w powietrzu, ale da się wyczuć tutejszą nietypową atmosferę.

Santa Cruz

Od dawna jedno z najsłynniejszych miejsc na kalifornijskiej mapie surfingu. Wyluzowana, liberalna atmosfera i życie blisko plaży, to znaki szczególne Santa Cruz. Tutejszy uniwersytet przyciąga dużo młodych ludzi, hippie historia ściąga ekscentryczne jednostki, a dobre fale przez cały rok surferów nie tylko z okolicy. Miasto słynie też ze swojej nieco kiczowatej promenady, przerobionej na wesołe miasteczko, choć ten element ulega właśnie zmianie za sprawą dużego, generalnego remontu.
Santa Cruz jest dobrym miejscem na zakupy dla każdego, kto ceni to niszowe, lokalne marki i kulturę zarówno surfingu jak i skateboardingu – jedną z nich jest Sawyer , z kolei Berdel’s gromadzi więcej alternatywnych firm w jednym miejscu.
Prawdpodobnie najlepszą kawę w mieście parzy Verve i jeżeli wyjdziecie stamtąd bez wypieków, to po te warto stawić się do Companion Bakeshop. Duże, amerykańskiego śniadania w sam raz po porannej sesji surfingu zjecie w Seabreeze Cafe, z kolei odpowiedzią na większy głód w porze lunchu mogą być kanapki z Zoccoli’s. Ze świetnych lodów słynie Penny Ice Creamery.

 

 

 

Los Angeles

Los Angeles jest jak kilka miast w jednym, położone na ogromnym obszarze i dzielnicami różniącymi się od siebie na miarę odrębnych państw. Każda większa grupa etniczna ma swoją okolicę, gdzie czasem nawet ciężko dogadać się po angielsku. Jest Beverely Hills z domami gwiazd schowanymi za wysokimi ogrodzeniami, są też hipsterskie okolice pełne dobrych kawiarni, barów, restauracji jak Silver Lake.
W Los Angeles, jak przystało na Południową Kalifornię, życie toczy się przy plaży. Wystarczy wybrać się do słynnych Venice Beach i Santa Monica, żeby przekonać, że miejskie życie najbardziej tętni tutaj właśnie nad oceanem.

Przewodnik po Los Angeles według Lufthansy

 

Kilka polecanych miejsc w Los Angeles

Griffith Park – łatwo zapomnieć, że jest się w Los Angeles spacerując po Griffifth Park, największej zielonej przestrzeni w mieście. Znajduje się tutaj sporo ścieżek spacerowych, miejsc na urządzenie pikniku, a jedną z największych atrakcji jest obserwatorium astronomiczne, z którego podziwiać można gwiazdy. Wyższe partie parku, to też piękny widok na Los Angeles.

Silver Lake – okrzyknięta przez magazyn Forbes najbardziej hipsterska dzielnica USA, więc jak można się spodziewać niejedna osoba przenosząca się do Miasta Aniołów bierze pod uwagę zamieszkanie właśnie tutaj. Poruszanie się w tych stronach rowerem jest powszechne, podobnie jak robienie zakupów na lokalnym targu. Silver Lake pełne jest lokali z dobrym jedzeniem, kawiarni, barów (z dobrymi ofertami happy hour) oraz sklepów z niszowymi markami. Gdzie zjeść? Ciekawe połączenie kuchni meksykańskiej z francuską serwuje w swoich daniach Trois Familia. Po doświadczenie z oldschoolowego dinera (otwartego od 1926r) warto zajrzeć do Millie’s. Jedna z najlepszych tajwańskich restauracji w mieście, to z kolei Pine & Crane, a mało popularnej kuchni birmańskiej spróbować można w Daw Yee Myanmar. Na koniec jeszcze bardzo dobra kawa – w Dinosaur Cafe.
Dzielnica obejmuje też ciekawy odcinek słynnej Sunset Boulevard, ulicy znanej z życia nocnego od lat 50tych, dlatego będąc tutaj nie zapomnijcie o przespacerowaniu się nią.

Venice Beach – Santa Monica – prawdpodobieństwo bycia w LA i nie znalezienia się w tych stronach jest niewielkie, to jedna z najpopularniejszych okolic, co sprawia, że bywa tutaj kiczowato i tłoczno, ale mimo wszystko da się odnaleźć autentyczność. Nie będę orginalna pisząc, że skate park przy plaży, to jedno z najlepszych tutejszych miejsc, gdzie można spokojnie przepaść na dwie godziny oglądając świetnych, lokalnych skaterów. Wybetonowana ścieżka wzdłuż plaży jest też stworzona do przejechania jej na rowerze, longboardzie lub rolkach choć popołudniami i w weekendy może być na niej sporo ludzi. Główną ulicą handlową jest tutaj 3rd Street Promenade choć osobiście Main Street z mniejszymi markami i kawiarniami uważam za ciekawszą.

 

Co zwiedzieć w okolicy LA? Propozycje wycieczek z Los Angeles

Podobnie jak w przypadku San Francisco, również w okolicach Los Angeles nie brakuje ciekawych miejsc wartych odwiedzenia – kilkoma z nich dzielę się poniżej! Co warto mieć na uwadze, to unikanie godzin szczytu podczas wydostawania się z miasta – miasto często jest zakorkowane, a wyjazd lub wjazd może zająć szczególnie dużo czasu w porze kiedy większość mieszkańców wraca z pracy lub się do niej wybiera.

 

Joshua Tree Park

Niesamowity park narodowy zlokalizowany na pustyni, zdecydowanie jeden z najciekawszych w jakich kiedykolwiek byłam. Zachwycające formacje skalne, pustynna roślinność na czele z charakterystycznymi drzewami jozuego czy nietypowymi kaktusami Cholla. Spacerowanie ścieżkami potrafi dostarczyć uczucia bycia na innej planecie.
Park nie jest szczególnie łatwy do zwiedzania latem (choć po terenie można przemieszczać się autem), bo temperatury przekraczają wtedy 40 stopni, ale za to poranki i wieczory są bardzo przyjemne. Najlepszym czasem na wizytę jest marzec, kwieceń, kiedy kwitną dzikie kwiaty pustynii lub między październikiem a listopadem, z miękkim, jesiennym światłem oświetlającym park. Wiosna jest głównym sezonym turystycznym, dlatego dobrze jest pomijać weekendy, jesień oferuje z kolei krótkie dni, a miejsce do campingu najłatwiej znaleźć zimą.
Wstęp: wjazd autem –25$ (ważne 7dni), wjazd motorem, rowerem lub wejście na pieszo – 25$. W przypadku posiadania rocznej karty wstępu do parków narodowych USA, wejście jest bezpłatne (również dla pasażerów będącychw tym samym pojeździe).

Palm Springs

Palm Springs przez swoje świetnie zachowane domy i budynki z okresu lat 1930-65 odznacza się unikalnym urokiem i chociaż wielu mieszkańcom LA kojarzy się być może tylko i wyłącznie z imprezowaniem, to właśnie tutejsza architektura sprawia, że zaliczyłabym to miasto do najciekawszych w Kalifornii. Tutaj nawet informacja turystyczna zlokalizowana jest w wyjątkowym miejscu, w budynku o skośnym dachu z lat 60tych, który kiedyś był stacją benzynową. Jedną z głównych atrakcji miasta jest stara, obrotowa kolejka linowa wjeżdżająca na jeden z okolicznych szczytów. Moim głównym poleceniem do zrobienia na miejscu byłoby jednak spisanie adresów charakterystycznych domów i udanie się na samodzielną wycieczkę ich szlakiem, najlepiej wypożyczonym autem.

Santa Barbara

Santa Barbara to kolejne dobre miejsce na jednodniową wycieczkę z LA lub weekend, choćby dlatego, że mocno różni się od swojego bardziej znanego sąsiada, głównie za sprawą architektury. Miasto charakteryzuje dużo dobrze zachowanych hiszpańskich budynków z czasów kolonialnych, które są szczególną ozdobą miasta.
W ogrodzie botanicznym zobaczyć można roślinność typową dla wybrzeża Kalifornii, a podobną lub nawet większą roślinną atrakcją (choć droższą i wymagającą rezerwacji) jest Lotusland, ogrody stworzone przez nieżyjącą już polską śpiewaczkę operową.
Każdy pierwszy czwartek miesiąca jest dobrym dniem na odwiedzenie Santa Barbary, bo centrum miasta zaczyna wtedy żyć sztuką i kulturalnymi wydarzeniami, oferując darmowy dostęp do galerii, spektakli, koncertów, wykładów.
Kulinarnie miasto słynie z dobrej meksykańskiej kuchni, na czele z La Sper Rica, której sławę przyniosło polecenie samej Julii Child. Taqueria powstała w latach 90tych, kiedy meksykańska kuchnia dopiero zdobywała popularność w Stanach, serwuje prostą, kuchnię i do dzisiaj wymaga zazwyczaj stania w kolejce. Nieco bogatsze i ciekawsze meksykańskie menu oferuje również lubiana restauracja Los Agaves. Z kolei szczególnie popularnym lokalem z rybami i owocami morza jest Brophy Bros.

Carmel by the Sea

Odwiedzenie Carmel będzie już nieco dłuższą wycieczką z LA, ale nadal możliwą do zrealizowania w jeden dzień, a jeszcze lepiej – przystankiem na trasie z LA do SF lub na odwrót.
Samo miasteczko przenosi na inny kontynent, zarówno zabudowa jak i plaża bardziej przywodzą na myśl Francję niż Kalifornię. Sporo jest tutaj galerii sztuki, eleganckich restauracji, butikowych sklepów jak i luksusowych willii schowanych między drzewami przy oceanie, w których mieszkają przede wszystkim starsi ludzie. Carmel w porównaniu do Santa Cruz jest znacznie bardziej poważne, ale tutejsza plaża z białym piaskiem jest jak mało która w Kalifornii – idealnie nada się na obejrzenie stąd pięknego zachodu słońca. A po jeszcze więcej przyrody i widoków z oceanem w roli głównej warto wybrać się do pobliskiego parku Point Lobos.

Laguna Beach

Piękne plaże i atmosfera w stylu śródziemnomorskich miejscowości – to jedne z głównych cech przyciągających ludzi do znajdującej się 80km na południe od LA – Laguna Beach. Zwiedzanie tej okolicy warto zacząć od Heisler Park, niewielkiego położonego nad oceanem parku z gotowymi do spacerowania ścieżkami, ogrodami i ławkami, na których można odpocząć i podziwiać ocean. Jeszcze mniejszym, ale równie urokliwym tego typu parkiem jest Crescent Bay Point Park.
Okolicę zamieszkuje niemała społeczność artystów, dlatego też latem odbywa się tutaj Festival of Arts, ze wszelkiego rodzaju wydarzeniami trwającymi od czerwca do września i szczególnie polecanym Pageant of the Masters.
Wśród tutejszych pięknych plaż, Thousand Steps Beach i Victoria Beach wyróżnia się jaskinią, przejściami skalnymi czy naturalnym basenem.
Laguna Beach to też część historii surfingu, tutejsze warunki do dzisiaj przyciągają amatorów pływania na desce, a niektóre lokalne, surferskie marki z początków istnienia tego sportu przetrwały do dzisiaj. Jedną z nich jest Hobie surf shop, gdzie zaopaptrzyć można się w nie tylko deski surfingowe, ale też ubrania.
Orange Inn, to kolejna lokalna instytuacja, tym razem restauracja z 1931 roku, w której wymyślono smoothies. Do dzisiaj można napić się tu koktaili, ale też zjeść amerykańskie śniadanie, lunch lub kolację.

 
San Diego

Biorąc pod uwagę rozmiar Stanów, zawsze zaskakuje mnie to, jak blisko Los Angeles leży San Diego. To niecałe 200km drogi i podróż którą można odbyć zarówno w jeden dzień jak i weekend. Podobnie jak Los Angeles, San Diego jest typowym miastem południowej Kalifornii, gdzie styl życia toczy się w słońcu i blisko plaży. Chociaż centrum San Diego jest dość sporych rozmiarów, warto przespacerować się wzdłuż portu, gdzie stoi jeden z symboli miasta – pomnik marynarza całującego pielęgniarkę, odtworzony na podstawie słynnego zdjęcia z 1945 roku. Do największych atrakcji zalicza się też Balboa Park, zielony teren który jest nie tylko parkiem, ale i miejscem skupiającym kilka muzeów, ogrody botaniczne, teatry.
Mnie do gustu szczególnie przypadła dzielnica Pacific Beach, która jest esencją południowej Kalifornii, z ludźmi jeżdżącymi na cruiserach, longboardach, rolkach czy surferami w oceanie. Przy plaży znajdują się kawiarnie i restauracje, w okolicy można zrobić też dobre zakupy, jeżeli chodzi o ubrania i dodatki przydatne latem i na plaży. Inne dzielnice warte odwiedzenia, zwłaszcza pod względem gastronomii i nocnego życia, to North Park, Hillcrest, Little Italy czy Clairemont.

 

Jak poradzić sobie w Kalifornii bez auta?

Nie jest sekretem, że USA najłatwiej zwiedza się podróżując po kraju samochodem – odległości są znacznie większe, transport publiczny nie jest rozwinięty tak jak w Europie, a własny pojazd umożliwia dotarcie w ciężko dostępne miejsca. Poruszałam już na blogu temat wynajmu auta w Stanach, ale brak prawa jazdy nie jest przeszkodą w odwiedzeniu Kaliforni, podróż da się zaplanować wyłącznie korzystając z opcji transportu na miejscu.
Przemieszczanie się bez samochodu jest najłatwiejsze w miastach, szczególnie w San Francisco auto potrafi nawet zawadzać ze względu na niewielki rozmiar miasta i problemy z parkingiem. Los Angeles zajmuje ogromny obszar przez co łatwiej poruszać się po mieście samochodem, ale ta opcja również ma swoje minusy w postaci utrudnień z parkingiem w popularnych dzielnicach, jak i zakorkowanych dróg.

Transport miejski
  •  San Francisco: do MUNI zalicza się metro, autobusy, trolejbusy i klasyczne tramwaje liniowe. Cena jednorazowego biletu to 2.75$, ważny dwie godziny. Z doświadczenia jednak wiem, że bardziej opłaca się kupować bilety w autobusach niż na stacjach metra lub w automatach, bo kierowcy często sprzedają ja na czas dłuższy niż 2h.
    Całodzienny bilet na wszelkiego rodzaju transport kosztuje 20$, trzydniowy 30$, a tygodniowy 40$.
    BART – to najszybszy sposób na pokonywanie większych odległości w mieście jak i dostanie się do Oakland.  Ceny biletu na ten podmiejski pociąg zależą od długości podróży.
    Karta Clipper (bezpłatna) łączy wszystkie bilety – pozwala na używanie każdego z dostępnych form transportu publicznego, łącznie z promami i w miejscowościach poza SF. Wymaga tylko doładowania dowolną sumą pieniędzy.
  • San Jose: Centrum można bez problemu obejść na pieszo, ale dodatkowo kilka przystanków obejmuje również darmowy transport linią 201. Tutaj również jednorazowy bilet na autobus i kolejkę kosztuję 2$ i jest ważny przez 2h.
  • Los Angeles: Metro załatwia sprawę, kiedy chce się dotrzeć do popularnych miejsc, jednak nie ma wątpliwości, że to jedno z mniej przyjaznych amerykańskich miast, jeżeli chodzi o transport publiczny. Dotarcie z jednego miejsca do drugiego może wiązać się z kilkoma długimi przesiadkami oraz zakupem nowego biletu ze względu na różne firmy obsługujące linie autobusowe.
    Bilet na metro w jedną stronę kosztuję 1.75$, do wykorzystania przez 2h. Bilet dzienny, to cena 7$, a tygodniowego 25$.
    Nie mając samochodu, warto zatrzymać się w okolicy, która ma nieźle rozwinięty transport.
Przemieszczanie się po USA bez samochodu

Większe odległości najwygodniej pokonuje się samolotem, ale w przypadku krótszych dystansów lepszym rozwiązaniem jest najczęściej transport naziemny. Poniżej znajdziecie kilka firm autobusowych oraz kolejową, które ułatwią przemieszczanie się po Kalifornii, a w kilku przypadkach zapewnią również bardzo niskie koszty transportu.

Caltrain– pociąg łączący San Francisco z Doliną Krzemową, a nawet miejsowościami poza nią. Kursujący między San Francisco (700 4th Street) a Gilroy, w tygodniu co 30min-60min, w weekendy nieco rzadziej.

Greyhound – najlpopularniejsze firma oferująca połączenia autobusowe w całym kraju. Tutaj najłatwiej znaleźć bilety na trasy między mniejszymi miejscowościami. Autobusy oferują darmowy dostęp do WiFi, aczkolwiek komfort jazdy nie jest generalnie na najwyższym poziomie.

Megabus – popularny brytyjski przewoźnik od kilku lat działa również w Kanadzie i Stanach oferując promocyjne połączenia nawet od 1$, również z dostępem do internetu. Autobusowe podróże po Stanach odbywałam najczęściej właśnie z Megabus.

Bolt Bus – amerykański odpowiednik Megabus, również oferujący połączenia między miastami zachodniego wybrzeża.

 

Gdzie spróbować w Kalifornii surfingu?

Surfing to jeden z symboli Kalifornii, choć to jej południowa część jest prawdziwą stolicą ze świetnymi warunkami do pływania jak i mocno zakorzenioną kulturą surfingu.
W ciągu jednego tygodnia można doświadczyć tu pływania a falach owianych sławą, legendarnych point i beach break’ach (falach rozbijających się o skały lub piasek), surfowania w miejscach w sam raz dla początkujących, a na koniec odpocząć na dużej, piaszczystej plaży.
Mówi się, że miejscowi surferzy należą do przyjaznych, jednak zawsze trzeba mieć na uwadzę tzw. surferską etykietę. Sprowadza się ona do kilku zasad, które w skrócie polegają na tym, żeby nie przeszkadzać innym surferom, nie próbować łapać fal, na których ktoś już surfuje, jak i starać się nie doprowadzać do niebezpiecznych sytuacji w których ucierpieć może druga osoba.

Północna Kalifornia jest mniej przyjazna dla surferów ze względu na niższą temperaturę wody jak i powietrza – surfing bez pianki nie przejdzie w tej części kraju. Z reguły w wodzie widać zaawansowanych surferów, ale jest kilka plaż w okolicy San Francisco, które dobrze nadają się do stawiania pierwszych kroków.
Jednym z takich miejsc jest Bolinas Beach, kilka kilometrów za mostem Golden Gate, z opcją wypożczenia sprzętu i rezerwacją lekcji w 2 Miles Surf Shop. Pacifica/Linda Mar, to kolejna lokalizacja z wybaczającymi błędy falami, tym razem na południe od SF. Minusem jest jednak to, że poranki, popołudnia, a przede wszystkim weekendy bywają zatłoczone. Jeszcze dalej na południe w okolicach Half Moon Bay, surfingu można spróbować w miejscu zwanym The Jetty. Istnieje też możliwość rezerwacji lekcji  w Jetty Betty Surf School.
Jeżeli odwiedzicie słynące z surfingu Santa Cruz, plażą znaną z bycia miejscem ćwiczeń początkujących surferów jest Cowell’s. Z kolei w Cowell’s Surf Shop można wypożyczyć/kupić sprzęt jak i wykupić lekcję.
Warto mieć na uwadze, że ceny wypożyczenia sprzętu i lekcji w Północnej Kalifornii nie należą do niskich (trochę lepiej jest w Santa Cruz). Wypożyczenie deski + pianki na cały dzień to koszt ok 50-70$. W przypadku prywatnej lekcji należy liczyć się ze stawką ok 120$ oraz mniejszą stawkami w przypadku lekcji grupowych.

Południowa Kalifornia z bardziej słoneczną pogodą i nieco cieplejszą wodą jest jeszcze lepszym miejscem do stawienia pierwszych kroków na desce surfingowej, tutaj też płaci się mniej za wypożyczenie sprzętu i lekcje. W Los Angeles nadaje się do tego Manhattan Beach, a dokładniej okolice Rosecrans Avenue oraz tuż obok El Porto, w dni z mniejszymi falami. Nikau Kai Surf x Cafe, to połączenie knajpki ze sklepem/wypożyczalnią sprzętu, gdzie wykupić można także lekcję. Popularną szkołą surfingu przy tej plaży jest też One Wave Surf.
Na północ od LA zlokalizowana jest jedna z najsłynniejszych surferskich plaż w kraju– Surfrider Beach w Malibu. Choć przybywają tu surferzy o przeróżnych umiejętnościach łącznie z najwyższymi, każdy znajdzie coś dla siebie. First Point przy lokalnym molo jest miejscem dla początkujących. Sprzęt w przystępnych cenach wypożyczycie w Malibu Surf Shack, podobnie jak zarezerwujecie lekcję. Polecanymi plażami do rozpoczęcia przygody z surfingiem na południe od LA są Doheny State Beach oraz San Onofre.

Mam nadzieję, że post zaostrzył Wasz apetyt na Kalifornię i będzie pomocny przy planowaniu podróży na zachodnie wybrzeże USA.
O promocji lotów przypomnę Wam ponownie w trakcie jej trwania, a na moim Instagramie znajdziecie KONKURS w którym do wygrania będzie pięć zestawów gadżetów od linii Lufthansa oraz przewodnik po Kalifornii. Zapraszam do udziału!

You Might Also Like

  • Nigdy nie byłam w Stanach, ale wydaje mi się, że Kalifornia będzie mi się podobać! Póki co, nie możemy wydostać się z Azji 😀 pochłonęła nas!

    Pozdrawiam!

  • Fajna wyprawa! też chcę do Stanów!

  • Nadia Evanida

    Hej, mam pytanie nie do końca związane z postem. Kupiłam bilet Gdańsk-Reykjavik-Gdańsk w wizzair. Plany się zmieniły i do Reykjaviku polecę jednak z Kopenhagi, jednak wracać chciałabym już na tym pierwszym bilecie. Czy jeżeli nie stawię się na lot Gda-Rey, wizzair anuluje też lot powrotny Rey-Gda? W ich regulaminie jest napisane, że jeśli pasażer nie pojawi się o czasie na stanowisku odprawy, wizzair może anulować rezerwację, ale chciałabym wiedzieć jak jest w praktyce? Miałaś może kiedyś taką sytuację?

    • Ula

      Hej! Moim zdaniem nie ma szans, żebyś straciła ten drugi bilet. Nie pamiętam czy miałam podobną sytuację, ale generalnie nie miałoby to za bardzo sensu gdyby anulowali wszystko, może bardziej chodzi im o ten pierwszy lot i sytuacje kiedy zrobiłaś check in, jesteś na lotnisku, ale nie stawiasz się do odlotu. Nie dam sobie uciąć ręki, ale myślę, że wszystko powinno być ok.

      • Nadia Evanida

        Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź, trochę się uspokoiłam 🙂

    • Paweł

      Bardzo często niestety anulują dalsze etapy podróży. Z lotem nam udało się kiedyś telefonicznie dogadać, ale były z tym i tak problemy.