Podróże

Mauritius – informacje ogólne i ulubione atrakcje

November 26, 2017

Pora na wpis z wyspy Mauritius!
Listopad i luty zaliczam do najlepszych miesięcy na podróż, bo są tymi najbardziej dołującymi przed którymi dobrze jest uciec w jakieś ciepłe miejsce. W tym roku listopad rozpoczęłam naprawdę wyjątkowo, bo przywitałam go razem z mamą na środku Oceanu Indyjskiego!
Nie trafiłabym tam, gdyby nie udział w kampanii “Podróże Marzeń z KLM“, którą koordynujemy z ekipą Bloceanii.
Relację z podróży zaczynam od samego lotu, a poniżej znajdziecie informacje praktyczne dotyczące wyspy, podpowiedzi gdzie najlepiej zatrzymać się na Mauritiusie oraz zestawienie ulubionych atrakcji.

 

Amsterdam Schiphol zalicza się do największych europejskich lotnisk i jest oczywiście portem głównym linii KLM. Jeżeli macie dłuższy czas na przesiadkę, poza szeroką ofertą sklepów, nie brakuje tutaj też atrakcji takich jak muzeum sztuki (mini oddział lokalnego Rijksmuseum), plac zabaw dla dzieci, możecie też wybrać się do Holland Casino i spróbować podwoić sobie budżet na podróż – tylko nie straćcie całego! Jeżeli nabierzecie ochoty na schowanie się przed wszechobecnym pośpiechem, na lotnisku znajduje się też pokój medytacji/modlitw, gdzie można zaczerpnąć trochę spokoju.
Na zdjęciu sprytna instalacja artystyczna w postaci zegara symulującego zamkniętego w nim człowieka, czyszczącego zegar od środka.

Ciekawą opcją lotniska jest możliwość zrobienia zakupów w jednym ze sklepów, poproszenie w kasie o (darmowe) przechowanie, a następnie odebranie ich w hali przylotów w drodze powrotnej, bez wożenia zakupów ze sobą. Możliwe jest to tylko, jeżeli podróż kończyć będziecie akurat w Amsterdamie, ale do wzięcia pod uwagę przy tego typu trasie.

Chyba nikogo nie dziwi też, że można zabrać stąd w podróż cebulki tulipanów, albo bukiet tych charakterystycznych holenderskich kwiatów?

KLM już kilka razy uratowało mi długi przelot swoją ofertą filmów, gdzie zawsze znajduję coś dobrego. Tym razem 11h w samolocie wystarczyło na obejrzenie czterech filmów, z których polecić mogę każdy, ale przede wszystkim “Maudie”, “The Wizard of Lies”, “Maggie’s Plan”  i “Hidden Figures” z poprzedniego lotu.

Jeżeli komuś zależy na dobrym widoku z okna, w drodze na Mauritius najlepiej usiąść po prawej stronie samolotu, a w drodze powrotnej po lewej.

 

MAURITIUS

 

Mały raj gdzieś na środku Oceanu Indyjskiego, z niebiańskimi plażami, turkusową wodą, idealną pogodą – jedno z tych miejsc które wpasowują się w wizję idealnych wakacji większości ludzi – takie wyobrażenia budzi Mauritius.
Wyspa, pomimo przynależności do Afryki, nie do końca sprawia wrażenie jakby była jej częścią. Szczerze mówiąc, prędzej miałam wrażenie, że jesteśmy gdzieś na Karaibach albo na wyspie Pacyfiku niż na wschód od Madagaskaru. Skąd to uczucie? W dużej mierze ze względu na mocno zróżnicowane etnicznie społeczeństwo, z przewagą mieszkańców pochodzenia Hinduskiego, w ¼ kreolskiego, a dalej chińskiego i francuskiego – kilka różnych od siebie kultur i religii żyjących na jednej niewielkiej wyspie bez konfliktów.
Gdzie ten kulturowy kocioł odbija się najlepiej? Na kuchni oczywiście. Wpływy kuchni hinduskiej przeplatają się z kreolską, chińską, a do tego jak na wyspę przystało mnóstwo w niej ryb i owoców morza. O kuchni Mauritiusa powstanie zresztą osobny post, bo zdecydowanie na niego zasługuje.
Wracając jednak do ludzi – wiem, że wszyscy piszą w ten sposób niemalże o każdym kraju, ale w przypadku Mauritiusa naprawdę muszę napisać, że mieszkańcy wyspy zaskoczyli mnie niesamowicie serdecznym nastawieniem. Wcale nie musieliby tacy być, turystów spotykają każdego dnia. Powtarzane przez wszystkich „bonjour!” bardzo się udziela i po kilku niespodziewanych pozdrowieniach od mijanych ludzi zaczyna się samemu witać z każdą napotkaną osobą.

Przez długi czas Mauritius był postrzegany jako luksusowa destynacja podróży, z solidną bazą ekskluzywnych hoteli i częścią wyspy zadedykowaną tego rodzaju turystyce. Ten wizerunek zaczął się jednak zmieniać w ostatniej dekadzie, na co wpłynął zmieniające się realia turystyki, rosnąca liczba ludzi mogących pozwolić na podróże, ale i bezpośrednie czynniki jak np. uruchomienie większej ilości połączeń lotniczych, relatywnie niskie lokalne ceny, konsekwentne inwestowanie rządu w promocji wyspy za granicą.
Dla większości ludzi, którzy na ekskluzywne wakacje na Mauritiusie nie mogą sobie pozwolić, ta przystępność jest czystą zaletą – można zorganizować sobie wakacje marzeń bez rujnującego budżetu.
Jest też druga strona medalu – przychód z wizyt średnio zamożnych zwiedzających jest znacznie niższy od ludzi wybierających się na luksusowy urlop, co znaczy, że turystyka robi się dla mieszkańców Mauritiusa mniej opłacalna, natomiast muszą zmagać się z jej negatywnymi skutkami. Turystów przybywa, zwiększa się ruch na drogach, mniej obszarów pozostaje do użytku mieszkańców, maleją zielone tereny itp. itd.
Miejcie to na uwadze wybierając się tam, bądźcie wdzięczni, że możecie odwiedzić tę wyspę i uprzejmi w stosunku do mieszkańców. Starajcie się minimalizować ilość produkowanych odpadów. To wyspa na środku oceanu z bardzo ograniczoną powierzchnią, która musi radzić sobie nie tylko z lokalnymi odpadami, ale i dużym procentem tych produkowanych przez ludzi wpadających tu na chwilę.

 

Mauritius – informacje praktyczne

Język i komunikacja

Mauritius nie ma na dobrą sprawę języka urzędowego, ale angielski i francuski są głównymi językami wyspy i porozumiecie się nimi praktycznie wszędzie, z przewagą francuskiego. Również prasa i telewizja są w tym języku, ale spodziewajcie się też usłyszenia w niektórych miejscach maurytyjskiego kreolskiego.
Tak czy inaczej, jeżeli znacie tylko angielski możecie się cieszyć, bo nie będziecie mieć problemu z komunikacją z tutejszą ludnością.

Ceny

Ceny były jedną z największych niespodzianek i mam tu na myśli większość tego, co może interesować turystę: od noclegów przez taksówki, autobusy, jedzenie w restauracjach, produkty spożywcze w supermarketach itd. Ceny za danie główne w przeciętnej restauracji wahają między 26-40zł, szczególnie tanie są napoje.
Z kolei przykładowe ceny wybranych produktów w supermarketach prezentują się w ten sposób:

Bagietka 1zł
Kostka masła 7zł
Litr mleka 3.50zł
Opakowanie muesli 6-8zł
Opakowanie herbaty 5-8zł
Butelka wody 1.5l 2zł
Butelka niezłego wina 20-40zł
Lody Magnum 3zł
Snickers 2.20zł

Byłam też generalnie mocno zaskoczona szerokim wyborem produktów, nawet tych importowanych. Przez wpływy francuskie znajdziecie w sklepach niezły wybór serów czy nabiału choć tutaj ceny są nieco wyższe. Tak czy inaczej robienie zakupów na Mauritiusie było tańsze od każdego kraju jaki odwiedziłam np. w Ameryce Południowej i podobnie lepszy był też asortyment.

 Bezpieczeństwo

Nie lubię tego punktu, bo generalnie cały świat uważam za bezpieczny, ale daję znać, że gdziekolwiek byłyśmy na wyspie, niezależnie czy w okolicy w której mieszkałyśmy, lokalnych miasteczkach odciętych od turystyki czy centrum stolicy czułam się na bezpiecznie.
Czytając w przewodnikach o Mauritiusie znajdziecie pewnie kilka słów na temat o uważania na drobne kradzieże na niektórych plażach czy w zatłoczonych miejscach, ale generalnie nie należy się tym za bardzo martwić.

Mauritius – poruszanie się po wyspie i zwiedzanie autem

Mauritius ma nieźle rozwiniętą sieć połączeń autobusowych a bilety są bardzo tanie, ale przy tak małej wyspie zdecydowanie warto wziąć pod uwagę wynajem auta. Bardzo ułatwia to poruszanie się, nasze wynajęte mieszkanie zlokalizowane było w takim miejscu, że dotarcie autobusem nie było opcją, a ponadto Mauritius jest na tyle niewielką opcją, że podczas wakacji można przejechać ją wzdłuż i szerz – a warto, bo każda część wyspy oferuje co innego!
Minus jeżdżenia po Mauritiusie? Ruch lewostronny… Na początku ciągle włączałam kierunkowskaz wycieraczkami, ale w końcu przyzwyczaiłam się na tyle, że po powrocie i pierwszej jeździe swoim samochodem znowu włączyłam kierunkowskaz wycieraczkami i miałam problem z odpowiednią pozycją na pasie, ciągle jechałam za blisko środka drogi.
Czy ciężko jeździ się po wyspie? Nie, ale wolno (pomijając autostradę), zwłaszcza że często trafia się na powolne auta dostawcze, stare autobusy, albo przestraszonych turystów za kierownicą. Co było też typowo dla mieszkańców wyspy – zatrzymywanie się na drodze bez większego przejmowania się kierowcami z tyłu.
Auto można klasycznie zarezerwować na lotnisku, ale wiele pensjonatów oferuje opcję wynajmu bezpośrednio na miejscu, w niższych cenach niż te które oferują oficjalne wypożyczalnie nawet na długo przed przyjazdem. Niestety wyjątkowo pechowo swoją pierwsze zadrapanie auta zaliczyłam właśnie na Mauritiusie (przy cofaniu) i sporo mnie kosztowało (270euro). Ubezpieczenie było wliczone w cenę, ale szkody do 500euro należało pokryć samemu. Nie znaczy to jednak, że przy wynajmie auta na lotnisku w cenie dostaniecie całkowite ubezpieczenie – wszystko zależy od wypożyczalni i rezerwacji, co należy wcześniej doczytać.
 

Mauritius – TOP 5 ulubionych atrakcji

Mój plan na Mauritius był podobny jak w przypadku wielu innych tego rodzaju podróży. Nie zależało mi koniecznie na doświadczeniu wszystkich atrakcji „must see”, zwłaszcza jeżeli wiązały się z przebywaniem w tłumie. Wolałam posiedzieć na ‘swojej’ plaży i pogapić się na zachód słońca, zjeść coś pysznego, spędzić czas w przyrodzie, miałam też duże oczekiwania względem surfingu, ale trafiłam na dni znikomych fal i silny wiatr.
Poniższe aktywności nie są więc zbiorem atrakcji, jakich trzeba doświadczyć na Mauritiusie, ale subiektywnymi TOP 5, które sprawiły mi największą frajdę i poleciłabym dalej.

 

Wejście na szczyt Le Morne Brabant 

Jak dla mnie był to numer 1 jeżeli chodzi o to, co zrobiłyśmy na wyspie.
Le Morne to najwyższy szczyt wyspy, a widok na górę od strony oceanu to klasyczny obrazek promujący Mauritius jako wakacyjny kierunek podróży.
Z górą wiąże się tragiczna historia (choć nie ma na nią twardych dowodów), która nawiązuje do XIX wieku i okresu niewolnictwa, kiedy południowo-zachodni półwysep był schronieniem dla zbiegłych niewolników, a góra służyła do wypatrywania wojskowych, którzy zmierzali ze stolicy w celu ponownego ich schwytania. Na ich widok niewolnicy rzucali się ze skał do oceanu, wybierając śmierć przed byciem pojmanym ponownie.
W dniu, kiedy niewolnictwo zostało zniesione (w 1835r), wysłano na południe grupę policji, żeby poinformować ludność o ich wolności, jednak niewolnicy na widok służb decydowali się skończyć ze swoim życiem.
Mówi się, że władze kolonialne zdawały sobie sprawę z wcześniejszych samobójstw niewolników, a plan obwieszczenia im wolności był okrutnym sposobem zemszczenia się.

Dzisiaj góra jest dostępna dla wszystkich, a widok ze szczytu na półwysep i wyspę jest niesamowity. 2/3 trasy jest łatwym podejściem, a ostatnia 1/3 wymaga wspinania się przy pomocy rąk. Moja mama bała się kontynuować więc zaczekała na mnie niżej, ale dla mnie trasa nie stanowiła problemu. Chociaż nie miałyśmy idealnej pogody podczas wyjazdu, to akurat tego dnia była doskonała, co oczywiście przełożyło się na widoki.
Do Le Morne Brabant można bez problemu dojechać autem i zaparkować na parkingu przy rozpoczynającym się szlaku. Dotarcie tu autobusem będzie wymagało ok 20min spaceru od drogi głównej.

 

Targ w Port Louis

Czytając o kuchni Mauritiusa znalazłam wiele dań do spróbowania, które były na mojej liście, ale na miejscu wcale nie było tak łatwo ich odnaleźć. Część znalazłam oczywiście w restauracjach, ale inne były typowym street foodem, którego nie mogłam się na wyspie dopatrzeć. Nie pomagał fakt, że część dni naszego pobytu była dniami wolnymi od pracy, więc na próżno było szukać na ulicach sprzedawców.
Na szczęście wszystko wynagrodziłam sobie podróżą do stolicy i wizytą na Central Market w Port Louis. Samego miasta nie trzeba koniecznie odwiedzać podczas podróży na Mauritius, ale już dla samego targu warto tu przyjechać. Główną część zajmują stoiska z warzywami i owocami, pierwsze piętro zajmują sprzedawcy pamiątek, a bocznej części targu znajdują się z kolei stoiska z gotowym jedzeniem, gdzie za niewielką kwotę spróbować można wielu typowych, lokalnych dań.

 

Spacer między Tamarin Bay a Flic en Flac

Nie powiedziałabym, że trzeba koniecznie przyjechać do Tamarin Bay, żeby przespacerować się tym odcinkiem, ale Tamarin Bay była naszą plażą i cudownie było po prostu wyjść z mieszkania, przejść kilka kroków na plażę, dalej odcinkiem przez las wdłuż wybrzeża i wyjść na innej plaży. Niedługo potem zaczynały się kurorty hotele, ale plaża nie miała publicznego dostępu z ulicy dlatego prawie nikogo na niej nie było. Niskie hotele schowane między drzewami też specjalnie nie przeszkadzały w cieszeniu się spokojem i widokami, a nawet ciekawie było je zobaczyć. Nie miałam jednak wrażenie, że coś tracę nie mieszkając w jednym z nich.
Z południowego końca plaży Flic en Flac widać było dobrze Le Morne Brabant, zatokę Tamarin Bay oraz góry parku Black River Gorges. Po serii wyluzowanych, spokojnych kurortów zaczynały się nieco obciachowe i na tym etapie spacer tracił już na uroku, ale reszta była bardzo na plus.

Obiad w Palais de Barbizon

Posiłek w tej restauracji muszę zaliczyć do ulubionych aktywności, bo wyszłam stamtąd naprawdę szczęśliwa. Miejsce polecił mi lokalny surfer i jego żona, a zlokalizowane jest w górach i miejscowości Chamarel. Dobrze jest tu przyjechać szczególnie przy okazji zwiedzania wodospadów Chamarel lub atrakcji Seven Coloured Earths, ale my wybrałyśmy się tutaj tylko ze względu na obiad i och, jakże było warto! Restauracja serwuje kuchnię kreolską, podejrzewam, że jedną z najlepszych na wyspie, bo przebiła znaną restaurację, która na Tripadvisor zajmuje pierwsze miejsce lokali Mauritiusa.
Palais de Barbizon w menu posiada tylko dwa dania, mięsne lub rybne, serwowane z kilkoma różnymi dodatkami oraz ryżem. To restauracja rodzinna, a kuchnia bardzo domowa i pewnie dlatego wszystko smakowało tutaj tak wyśmienicie. Cena za osobę to 45zł.

 

Black River Gorges 

Największy i najbardziej dziki park narodowy w południowo-zachodniej części Mauritiusa, gdzie doświadczyć można prawdziwej przyrody wyspy z czasów, zanim pojawił się na niej pierwszy człowiek. Jest ostatnim bastionem wielu rodzimych gatunków roślin i zwierząt, w szczególności ptaków. Tutaj żyje również ponad 4000 tysiące nietoperzy rudawkowatych, znacznie większych od tych nam znanych, innym sposobie latania, żywiących się owocami i nektarem kwiatów, bez problemu można zobaczyć je również w środku dnia.
Spośród dłuższych i krótszych opcji wędrówek, wybrałyśmy 7km szlak Maccahbée. Zdecydowana większość turystów pozostaje na wybrzeżu i na szlakach spotyka się tu niewiele osób. Wejście do parku jest darmowe.

 

Mauritius – gdzie mieszkać na wyspie? Jak wyglądają poszczególne jej części?

Mauritius można przejechać wzdłuż i wszerz podczas urlopu: z północny na południe jest ok 80km, a ze wschodu na zachód ok 60km w najszerszych miejscach. Zobaczyć można więc jej każdą część, pytanie tylko gdzie się zatrzymać?
Osobiście najbardziej podobał mi się południowy zachód, okolice góry Le Morne Brabant. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że jest to raj dla kitesurferów, a więc np. wiatr jest tu silniejszy niż na reszcie wyspy i nie będzie to idealna okolica do wylegiwania się na plaży.
My mieszkałyśmy nieco wyżej, przy Tamarin Bay i ze względu na świetne położenie mieszkania i prywatne dojście do plaży, do którego dostęp miało kilka domów, to miejsce polecić mogę również, choć tutaj praktycznie niezbędne jest własne auto.

Na informacje o Flic en Flac zapewne traficie czytając o Mauritiusie, to popularna turystyczna miejscowość, która ma niezły wybór restauracji i noclegów w każdej cenie, ale z tego też względu jest tu za dużo betonu, a za mało zieleni. Plaża, choć uznawana za jedną z lepszych, nie daje wrażenia bycia na wyjątkowej w porównaniu do innych. Przychodzi tu całkiem sporo ludzi, gdzieniegdzie leżą śmieci. Spędzenie tutaj urlopu w Flic en Flac byłoby zmarnowaniem potencjału Mauritiusa.

Południe wyspy jest mocno lokalne, z małymi miasteczkami, gdzie można lepiej zaobserwować przeciętne życie mieszkańców Mauritiusa. Tutejsze plaże nie są może jak z pocztówki, ale zdecydowanie warto odwiedzić te strony choćby po to, żeby poznać inną twarz wyspy.

Ze wschodem zapoznałyśmy przede wszystkim od Trou d’Eau Douce, rybackiej miejscowości, o typowo lokalnej atmosferze z kilkoma słynącymi z dobrych ryb i owoców morza restauracjami. Pocieszające było też zobaczenie tutaj prostych, lokalnych domów o płotach sklejonych z przypadkowych materiałów, zlokalizowanych na plaży o białym piasku i turkusowej wodzie. Widok za milion dolarów, który nie jest jeszcze zarezerwowany tylko dla wybrańców.

Północne wybrzeże jest najbardziej turystyczną częścią wyspy i z tego też względu odpuściłyśmy sobie zobaczenie go. Nikt nie był w stanie podać dobrego powodu, dlaczego warto byłoby się tam wybrać, więc najdalszym miejscem jakie odwiedziłyśmy na północny był Ogród Botaniczny w Pamplemousses.

Podsumowując: gdybym wybrała się na Mauritius raz jeszcze, ponownie wybrałabym do zatrzymania się południowo-zachodnią część wyspy.

Widok na Le Morne Brabant podczas złotej godziny

Zachód słońca w Tamarin Bay


Najlepsze miejsce w naszym mieszkaniu – ogromny taras, na którym z przyjemnością spędzałyśmy każdą przerwę od zwiedzania


Sprzedawca kokosów przy drodze na południu wyspy

Rybacka miejscowość na wschodzie,  Trou d’Eau Douce

 



Wspominałam już na Facebooku, że magię Mauritiusa da się w zaprezentować tym zdjęciem. Samolot na leciał na wyspę zapchany do ostatniego miejsca, a w 1/3 wracał pusty. Przypadek? Nie sądzę!

klm jedzenie w samolocie
Nie wiem czy każdy zdaje sobie sprawę, ale jeżeli przestrzegacie jakiejś diety, to przy długich lotach do 24h przed wylotem w menu rezerwacji posiadacie opcje do wybrania specjalnego posiłku. Zaliczają się do tego m.in. takie diety jak wegetariańska, wegańska, bezglutenowa, bezlaktozowa, niskotłuszczowa, niskosodowa. Na zdjęciu przykład wegańskiego menu i niskosodowego. Po lewej curry z kalafiorem i groszkiem, serwowane z ryżem i szpinakiem, do tego sałatka z ogórków i pomidorów oraz wege galaretka z owocami, a po prawej pierś z kurczaka z ziemniakami i warzywami.

Świadomy catering KLM

Ode mnie linie dostają dużego plusa za świadomość w temacie środowiska. KLM było pierwszą europejską linią lotniczą, która zrezygnowała z masowej produkcji drobiu oraz jajek, podobnie jeżeli chodzi o olej palmowy (jeżeli pojawia się w produktach, to certyfikowany). Ryby wykorzystane w daniach są albo z certyfikatem MSC/ ASC lub pochodzą z zielonej listy WWF dotyczącej spożycia ryb i owoców morza. Serwowana czekolada również odznacza się certyfikatem UTZ lub fairtrade, podobnie jeżeli o kawę (UTZ).
Wraz z początkiem 2017, firma zamieniła ciężkie cateringowe wózki na 8kg lżejsze, co robi sporą różnicę, biorąc pod uwagę, że na pokładzie Boeinga 747 znajduje się takich wózków 70.
Część akcesoriów zrobiona jest z materiałów pochodzących z odzysku, zużyte trafiają do recylingu, linie przeprojektowały też opakowania kanapek i zrezygnowały z większości magazynów i gazet przenosząc je do aplikacji KLM Media – zmniejszenie ilości wytwarzanych odpadów to nieustanna misja KLM. Pomóc w tym projekcie możecie choćby przez nie wymienianie ciągle plastikowego kubka na napoje na nowy, ale korzystać z niego wielokrotnie.


Najlepsza niespodzianka czekała na koniec, w samolocie z Amsterdamu do Berlina spotkałam Rodzinę bez Granic! Wracali właśnie z Tajlandii, a pierwszego posta z ich wyjazdu znajdziecie tutaj.

 

W kolejnym poście z Mauritiusa wrócę do Was z tematem lokalnej kuchni!

You Might Also Like

  • Ooo jaaaa… Przypomniały mi się moje krótkie wakacje na Mauritiusie (grudzień 2010…). W 5 dziewczyn wynajęłyśmy mały samochód i zjechałyśmy prawie całą wyspę, spałyśmy w dziwnym (i tanim) hotelu w Mahébourgu, co wieczór jadłyśmy kolację w fajnych restauracjach. Pamiętam, że też nas pozytywnie zaskoczyły ceny w sklepach i w knajpach. W porównaniu z sąsiednim Reunionem (gdzie wszystkie byłyśmy na Erazmusie), Mauritius nie zrujnował nam studenckiej kieszeni 🙂
    Nie weszłam na Le Morne Brabant i teraz widzę, że mam czego żałować. Kiedyś to nadrobię 🙂

    • Ula

      Erasmus na Reunion – ale ekstra lokalizacja na wymianę studencką! 😀 Tyle że wiem właśnie, że jest tam znacznie drożej. Cieszę się, że mogłaś przypomnieć sobie odrobinę swoją podróż 🙂

  • Paula J.

    Ula, tak mi narobiłaś znowu ochoty na podróżowanie! Mam ochotę rzucić wszystko i jechać. Lubię Twoje poradniki z podróży. Są przystępne i pomagają stworzyć fajne podstawy do wyjazdu, nakierowują czego szukać. Mam nadzieję, że kiedyś sobie pojadę na Mauritius! Czekam z niecierpliwością na post o jedzeniu, bo wtedy to już pewnie przepadnę :p

    • Ula

      Dziękuję Paula! <3

  • Ależ mi się marzy taka egzotyczna wyspa! Mauritius wygląda przepięknie i podoba mi się to, że da się znaleźć jeszcze miejsca, które nie są kurortami typowo nastawionymi na turystów 🙂

    • Ula

      To prawda, da się, ale szczerze mówiąc dla mnie ten poziom turystyczności wyspy jest już trochę za wysoki.

  • Mauritius to jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Dla mnie najpiękniejsze widoki były właśnie na północy wyspy. Niesamowity kolor wody, widok na wyłaniającą się w oddali wyspę. A sam (co prawda przesycony turystami) Cap Malheureux z czerwonym kościółkiem, o zachodzie słońca był chyba najpiękniejszym punktem wyjazdu. Ogromnie podobał mi się kolonialny dom – chateau de Labourdonnais i ziemia 7 kolorów oraz wodospady w Chamarel. Choć muszę przyznać Ci też rację – okolice Le Morne są równie cudowne.

  • Karolina Papiernik

    Hej!
    Śledzę Twojego bloga od dłuższego czasu, wiem ze pare lat temu byłaś au pair. A co myślisz o programach typu work and travel(Kanada, USA, Nowa Zelandia, Australia itp.?)

    Pozdrawiam,
    Karolina

    • Ula

      Hej Karolina,
      Nie mam doświadczenia z programem work&travel, ale każdą formę pracy i podróżowania uważam za fajną opcję! Pamiętam, że w przypadku USA i Kanady można trafić na różne odludne lokalizacje, co jest minusem, a zarobki są niskie, ale generalnie program nie polega na tym, żeby zgromadzić oszczędności. Gdybym miała wybierać lokalizację, to pod uwagę wzięłabym szczególnie Australię i Nową Zelandię!

  • Mauritius wygląda cudownie – zastanawiam się nad odwiedzeniem tego miejsca w niedalekiej przyszłości 🙂