Lifestyle

Mój przeciętny dzień pracy jako au pair

Marzec 21, 2010

Pytaliście mnie wielokrotnie o ten temat, dlatego zrobiłam posta pokazującego jak mniej więcej wygląda mój przeciętny dzień pracy, jak spędzam te 40-45 godzin w tygodniu, co robię między fajnymi, choć krótkimi weekendami i dodawanymi postami.
Będzie też o osobie, która towarzyszy mi przez większość mojego czasu w USA, nie mająca przede mną tajemnic, którą rozumiem lepiej niż ktokolwiek inny i widzę jak zmienia się z dnia na dzień. Tej osobie mogę powiedzieć wszystko, bo wiem, że połowy nie zrozumie i nikomu nie powtórzy. Płacze, krzyczy, doprowadza mnie do szału i do śmiechu, a od czasu do czasu nazywa swoją „best friend”, choć za kilka lat nawet nie będzie mnie pamiętać;). Oto powód codziennego zamieszania, niemalże trzyletnia Kylie.


8:00. Od środy do soboty zaczynam o tej porze pracę (czasami też w pon lub wt). Schodzę do kuchni. Czasami jest tam już moja host mama z Kylie i zaczyna przygotować dla niej jedzenie, a jeśli nie, to robię to ja. Zazwyczaj je owsiankę, czasami płatki z mlekiem. Ja w tym czasie też jem.

Ok 8:30 jesteśmy po śniadaniu i zazwyczaj przechodzimy do salonu, gdzie bawimy się, albo po prostu kręcimy po domu zabijając czas. W środy wychodzimy z domu o 9:45, w czwartki i soboty Kylie nie ma nic w planie, a w piątki od 9 do 10 ma gimnastykę, na którą chodzi z mamą


W zależności od tego o której musimy opuścić dom, ok 9-10 idziemy na górę. Poranna toaleta, ubieranie się itd. To nie tyczy się tylko Kylie, ale też mnie;). Jeśli nie mamy nic w planie to Kylie bawi się w swoim pokoju lub na dole, czytam jej książki i tak do ok. 11.

Jeśli opuszczamy dom, to zazwyczaj na kilka godzin, więc zawsze zabieram ze sobą przekąski/lunch. Zazwyczaj jest to klasyczna kanapka peanut butter & jelly (masło orzechowe i dżem), do tego jakieś owoce/warzywa, cheese sticks (serowe pałki(?):P), krakersy, rodzynki, wafle ryżowe, sok. Różnie to bywa, zależy co jest w domu;).

Wsadzanie Kylie do samochodu nie jest moją ulubioną czynnością, no bo najlżejsza nie jest;).

W środy o 10 chodzimy do księgarni Ink Spell na „story time”. Miss Barbara, starsza pani, czyta książki dzieciom siedzącym na poduszkach dookoła niej. Kylie nie zawsze siedzi spokojnie co doprowadza mnie czasem do szału;). Czytanie trwa jakieś 30min, a później Kylie i inne dzieci bawią się w kąciku z zabawkami. Opuszczamy to miejsce ok 11.

Zazwyczaj około środy, czwartku lodówka zaczyna świecić pustkami i potrzebuję produktów do gotowania kolacji. Robienie zakupów wyszło głównie z mojej inicjatywy, bo to dla mnie przyjemny sposób na zabicie czasu oraz frajda wydawania nieswoich pieniędzy na to, na co się ma ochotę zjeść;). Moja host mama nie robi zakupów i tylko mój host tata się tym zajmuje.Praktycznie zawsze dostaję na zakupy 100$, co nie jest zbyt dużą sumą, ale zawsze mogę poprosić o więcej.

Kylie jest czasami marudna, potrafi płakać w sklepie i krzyczeć, ale ogólnie to nie jest źle. Przypominam jej, że jak będzie grzeczna to dostanie muffina, czy jakąś inną przekąskę i to działa;).

Ostatnio przepadam za avocado salad roll ze słodkim sosem chili, więc jeśli jesteśmy na zakupach, to kupuję to na lunch;).

Na placach zabaw spędzam z Kylie najwięcej czasu. W tym parku spotykam czasami inne au-pair z ich dziećmi. Jeśli pogoda jest ładna (a taka zazwyczaj jest), to jestem tam 1-5h, zależy od dziennego planu. Jeśli nie mamy nic do roboty, to siedzę tam czasem nawet 5h. Czasami coś czytam, słucham muzyki, bo bez tego ciężko byłoby przetrwać;). Ach, zapomniałabym o podjadaniu przekąsek Kylie (jako jednej z niewielu miłych przyjemności na placu zabaw), a co przy okazji zamienia mnie w grubasa;P.

A to plac zabaw w mojej miejscowości, na którym spędzamy najwięcej czasu. Jest tam mnóstwo rowerków i pojazdów, które rodzice oddają do parku, kiedy dziecku dana zabawka się znudzi/wyrasta z niej itd. Niektóre z nich są tam od początku mojego pobytu tutaj, więc jak się pewnie domyślacie, nikt nie kradnie, nie niszczy. Na placach zabaw są ławki (czasem też grill), bo często rodzice/opiekunki przynoszą ze sobą spory lunch dla dzieci.
Zaskoczeniem może być też dla Was to, że praktycznie przy każdym placu zabaw jest toaleta, a papier toaletowy jest na porządku dziennym, co również może być niespodzianką, jak sobie przypomnę publiczne toalety w PL…

Ten tydzień był tak ciepły, że dwa dni spędziłyśmy na plaży.

Do niedawna Kylie spała w dzien 1-2,5h, a ja wtedy miałam teoretycznie wolne, bo mogłam siedzieć w swoim pokoju i robić co chcę. Niestety te piękne czasy się skończyły i moja host mama chce oduczyć ją tych drzemek, więc ostatnimi czasy wracam z parku ok 15-16.Po 16 zabieram się za gotowanie a Kylie bawi się sama…

lub np. z jednym z  psów, Libby;).

Ciągle trzeba jej przypominać, żeby była miła, bo czasami próbuje jeździć na grzbiecie Libby;).

A to nasz drugi pies, labrador Marley. Jak widzicie szlag go trafia kiedy Kylie jest w pobliżu, nie lubi jej i zawsze warczy, albo po prostu chowa się przed nią. Kiedy Kylie się urodziła, Marley wpadł w depresję, spędzał dni na wpatrywaniu się w jeden punkt i musiał łykać Prozac. Nie żartuję!:D

Gotowanie dla host rodziny nie jest żadnym obowiązkiem, mam za zadanie przygotować tylko jedzenie dla Kylie, ale ponieważ gotowanie sprawia mi więcej radości niż zabawa z małą, to wolę w ten sposób spędzać czas pracy:). Coś jeść i tak muszę, a gdybym miała czekać, aż mój host tata wróci z pracy i coś ugotuje, to byłaby godz. 20. Moja host mama nie lubi i nie umie gotować.

Kylie czasami ‚pomaga mi’, ale zdecydowanie częściej bawi się dookoła.

W pon i wt zaczynam o 12 i  kończę o 5. W śro-pt pracuję od rana do 5:30, a w sobotę o 13.
I tak to mniej więcej wygląda.

You Might Also Like