Podróże

Początek podróży po Namibii

Czerwiec 10, 2012

Zanim pojawiła się propozycja wyjazdu ze Skodą, nie mogłam popisać się szczególną wiedzą na temat Namibii. Potrafiłam wskazać jej lokalizację na mapie, ale moimi głównymi skojarzeniami z tym państwem była tylko pustynia Namib i plemię Himba.
Przed wyjazdem przeczytałam książkę „Namibia: 9000 km Afrykańskiej Przygody”A. Olej- Kobus i K. Kobusa, która wprowadziła mnie w klimat odległej Afryki i nie chciało mi się wierzyć, że za chwilę sama zobaczę to wszystko na własne oczy.

Powierzchniowo Namibia jest ponad dwa razy większa od Niemiec, ale mieszka tu 2 mln ludzi, z czego większość na północy kraju. To jedno z najmniej zaludnionych państw świata, zaledwie dwie osoby/km2, podczas gdy w Polsce ta liczba wynosi 123. I rzeczywiście, można spędzić cały dzień w drodze a prawdopodobieństwo spotkania człowieka będzie mniejsze niż natrafienie na dzikie zwierzę.

Poniżej relacja z pierwszego dnia podróży.

Po przylocie do stolicy kraju- Windhuk i wspólnym obiedzie, Frick, jeden z naszych przewodników opowiedział o planie na resztę dnia.

Do dyspozycji mieliśmy sześć samochodów Skoda Yeti, w każdym jeżdźiły po dwie osoby.

Tutaj nawet główne drogi wyglądają często jak polne. Ze względu na niewielki ruch, zamiana szutru na asfalt nie miałaby większego sensu. Jazda z prędkością ok 80-100km/h jest dość optymalną na takiej drodze, ale minusem jest unoszący się kurz, dlatego jeżdżąc w grupie musimy zachwowywać między sobą duże odległości.

Po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów zatrzymaliśmy się na podziwianie pięknego widoku.

Gwiazda wyjazdu, Skoda Yeti;).

Gdyby nie solidna nawierzchnia na tym stromym odcinku, zjeżdżanie byłoby dość trudne.


Spodziewajcie się, że duża część fot z tego wyjazdu zrobiona będzie z auta, bo nie zawsze jest możliwość zatrzymania się na zdjęcia.

Zachód słońca tradycyjnie dobrym pretekstem do fotografowania.

W Namibii zaczyna się teraz zima, dzień jest krótki i słońce zachodzi przed godziną 18.

Jedna z głównych zasad przemieszczania się po Namibii jest jeżdżenie autem tylko w dzień, ponieważ w nocy jest zbyt niebezpiecznie. Drogi są nieoświetlone i znacznie trudniej jest zareagować na wyskakujące na drogę zwierzę.

Na kolację w hotelu podano nam lokalny przysmak w postaci wędzonego mięsa z oryksa (antylopy afrykańskiej), które skojarzyło mi się z mięsem renifera.

Kolejnym daniem był morszczuk z ziemniakami. Ryba na pustyni może dziwić, ale Namibia leży nad Atlantykiem, skąd czerpie się praktycznie wszystkie ryby i owoce morza.


Stek wołowy był pyszny, z lokalnego, niczym nie nafaszerowanego mięsa, a wieczór zakończyliśmy kaktusową wódką.

You Might Also Like