Menu
Przemyślenia / Życie

Studia / Przyszłość – druga część odpowiedzi.

Druga część odpowiedzi, tym razem kilka dotyczące moich studiów/ studiowania w UK, a dalej pytania o przyszłość- co chciałabym robić po szkole, gdzie mieszkać, jak wyobrażam sobie swoje życie za 10 lat i tym podobne.

Edukacja

Ja jestem bardzo ciekawa wszytskiego odnośnie Twoich studiów, wiem ze studiujesz w Anglii i chciałabym wiedziec czy musiałaś zdawać A levels przed zapisami na uniwersytet, czy wzięłaś pożyczkę na studia, opłacasz je sama, a moze masz stypendium? Moze mogłabys zrobic posta odnosnie tego, bo jestem pewna ze wiele osób jest bardzo ciekawych odnosnie tego tematu! Ahh i jeszcze czy ciezko jest się dostać i utrzymać.
Nie wiem co to są A levels, ale nie musiałam ich zdawać. Tak, dostałam pożyczkę na studia, a spłacanie zacznie się, kiedy roczne zarobki sięgną 15tys funtów. Miej na uwadze, że od tego roku nowi studenci płacą 7tys funtów rocznie. Pożyczka jest oczywiście nadal możliwa i spłacać zaczyna się od zarobków w wysokości 21tys, no ale i tak przesadzili z tymi kosztami.
Nie ma tutaj czegoś takiego jak stypendium naukowe, ale ostatnio dowiedziałam się, że jak wiele innych osób prawdopodobnie kwalifikuje się do “zapomogi” w wysokości 750 funtów. Brytyjczycy czy osoby mieszkające od kilku lat w UK mogą dodatkowo dostać pożyczkę na mieszkanie.
Nietrudno jest dostać się, na niektóre kierunki na pewno łatwiej niż w Polsce, bo szkół i kierunków jest bardzo wiele. Utrzymanie się samemu też nie jest bardzo trudne, zajęć jest niewiele, więć jest czas na pracę part time. Nie planuję takiego posta, ale może dodam zdjęcia ze swojej uczelni i wtedy napiszę o niej kilka słów.

Co myslisz tez o UCB, szkola nie jest za bardzo renomowana, myślisz ze to był dobry wybór tam uczęszczać (przynajmniej w porownywaniu ze szkolami do jakich mogla bys sie dostac w Polsce)? Wiem, ze lubisz kierunek, który studiujesz, ale czy wybor szkoly byl prawidlowy?

Lubię UCB (pomijając fakt, że ogólnie nie lubie szkół;) ). W Polsce mogłabym trafić tylko gorzej, bo przede wszystkim nie ma u nas kierunku, który przypominałby mój. Po drugie za żadne skarby nie dałabym się namówić na pójście po raz kolejny naszym systemem edukacji.
A co do renomy szkoły to nie ma ona dla mnie większego znaczenia. Zresztą UCB należy do University of Birmingham i na koniec otrzymam dyplom tego uniwersytetu. Od uczelni bardziej liczą się indywidualne możliwości studenta i przede wszystkim kierunek jaki się studiuje, chyba wszyscy o tym wiemy. Food and consumer management jest wysoko oceniany jeśli chodzi o kierunki na mojej uczelni,  a zatrudnienie w przemyśle żywieniowym wśród osób, które go ukończyły wynosi ponad 75%. Gdybym miała wybierać jeszcze raz, wybrałabym tą samą uczelnię

Żałujesz, że wybrałaś szkołę w UK zamiast jakiejś amerykańskiej?
Nie. W Stanach mogłabym finansowo pozwolić sobie tylko na dwuletni community college, a nie uniwersytet, czyli niższy poziom, wyższa cena (dla studentów międzynarodowych), a w UK dostałam pożyczkę i za 1,5 roku kończę studia.

What was your English language test score when applying to UCB?
Not very high, around 80/120 in TOEFL.

Czy aby studiować za granicą (UK, USA) wystarczy polska matura? I jesli mogę wiedzieć do zdawałaś na maturze co pozwoliło Ci teraz studiowac swój kierunek? 
Tak, polska matura wystarczy, ale trzeba jeszcze zdać test z języka angielskiego typu TOEFL czy IELTS. Ja zdawałam rozszerzoną biologię, niemiecki, angielski i podstawowy polski. Miej na uwadze, że w Anglii nie patrzy się tylko na wyniki z matury, ale też ewentualne doświadczenie w pracy, wolontariaty, personal statement (list motywacyjny), w którym przedstawiasz swoją osobę. W moim przypadku myślę, że list miał największe znaczenie.

————————————

Przyszłość

Jakie są Twoje plany zawodowe na przyszłość (po studiach)? To już nie pytanie, ale życzę, żebyś zwiedziła cały świat i spotkała na swojej drodze jeszcze wielu równie inspirujących ludzi, jaką sama również jesteś 🙂
Dziękuję! Mam wrażenie, że w życiu będę robiła wiele różnych rzeczy, których teraz nie potrafię sobie nawet wyobrazić. Na chwilę obecną, patrząc na to co robię, bloga, studia i praktyki z nimi związane zmierzam w kierunku mediów, więc zobaczymy czy coś z tego wyniknie. Z drugiej strony nie napalam się na żadną karierę i bardzo możliwe, że po studiach będę miała ochotę na dłuższą podróż albo naukę hiszpańskiego gdzieś, gdzie życie nie jest drogie, a ocean blisko. Zostało jeszcze 1,5 roku więc do tego czasu może wpaść mi do głowy wiele różnych pomysłów.

 
Jaki obraz siebie widzisz za 10, 20 lat?
10 lat temu nie przyszłoby mi do głowy, że będę studiować w Anglii, podróżować w takim stopniu, interesować się jedzeniem i fotografią. Zastanawiam się czy za 10 lat też nie będę w kompletnie innym miejscu, ale zazwyczaj zmiany w dorosłym życiu bywają mniej drastyczne w porównaniu do okresu nastoletniego. Za 10 lat widzę siebie robiącą po prostu coś, co lubię, zadowoloną z życia.
Ciężko powiedzieć czy będę mieć już rodzinę, nie mam pojęcia.

Zamierzasz mieć kiedykolwiek dzieci/ męża? Założyć rodzinę co będzie rownież znaczyło rezygnacje z wycieczek ( na pewno na pocztaku), rezygnacje z wolnosci itd?
Zamierzam mieć męża i dzieci, a jednocześnie nie zamierzam rezygnować z robienia tego co lubię. Wolnością może być też otoczona reszta rodziny. Będzie ciężej, ale wszystko da się zrobić, a czasem trzeba się poświęcić, to normalne. Z drugiej strony jestem od tego tak daleko, że nie wiem jakie będą moje cele i marzenia, kiedy nastanie moment założenia rodziny. Może za 10 lat będę pasjonować się szydełkowaniem i wystarczy mi domowy fotel do spełniania się;)

Boisz sie ze coś może przerwać dotychczasowe życie jakie prowadzisz? Chodzi mi o chorobę, wojnę, jakieś inne okoliczności? Ja sie tego boję.
Nie boję, ale zdarza mi się pomyśleć, że jak skończę te studia i nadejdzie moment na który czekam od dawna, to może akurat wtedy stanie się nagle coś złego, może nie tyle wojna, ile zachoruje lub umrze ktoś z moich bliskich.

Myślisz o powrocie do Stanów na stałe? San Francisco czy Nowy Jork?
Myślę o powrocie, ciężko powiedzieć czy na stałe, bo przede wszystkim to- nic na siłę. Sam proces ubiegania się o dłuższy pozbyt i legalną pracę jest skomplikowany i trochę ogranicza wolność, więc nie jest to coś, na czym bardzo mi zależy. Zobaczymy co przyniesie życie. Nie wiem które miasto bym wybrała, najlepiej lato w Nowym Jorku, a zimę w San Francisco;).

Lista miejsc które chcesz jeszcze odwiedzic, pewnie jest ich dużo ale tak chociaż wymienić 5.
Przykładowa piątka: Argentyna, Chile, Nepal, Mozambik, Iran.

Gdzie chciałabyś kiedyś zamieszkać na stałe?
Gdzieś gdzie pogoda nie wymaga noszenia zimowych kurtek, albo gdzie miesięcy z dobrą pogodą jest więcej niż tych zimnych/wietrznych/deszczowych. Gdzie jest dużo dobrego jedzenia i blisko do oceanu. Nie znalazłam jeszcze miejsca, o którym mogłabym pomyśleć “o, tutaj chciałabym spędzić resztę życia”. Jest wiele w których chiałabym pomieszkać, czy wrócić do tych, w których mieszkałam, ale nie z decyzją, że muszę tam zostać na zawsze.

Czy zamierzasz wrócić do Polski po studiach? 
Nie zamierzam, ale nie wykluczam całkowicie takiej opcji, jeśli chodziłoby o jakiś okres czasu. Wtedy musiałaby to być albo Warszawa (ze względu na pracę), albo Zielona Góra, żeby nacieszyć się porządnie domem, rodzicami i psami;).

Jakie masz pomysły na pracę po studiach? Są już jakieś realne plany? Planujesz zostać w UK czy gdzieś indziej mieszkac? 
Nie planuję mieszkać w UK, ale gdyby trafiła mi się bardzo fajna praca w Londynie to mogłabym zostać tu na dłuższą chwilę. Ciężko powiedzieć kiedy, ale chyba będę też celować w Australię. Nie mam teraz konkretnych planów na pracę poza tym, że wiadomo z czym chciałabym, żeby była związana. Nie jestem poza tym pewna, czy zaraz po studiach będę jej na poważnie szukać czy wymyślę jeszcze coś innego.

Quo vadis? czy Twoje życie to niekończąca się przygoda i podróż (czy takie jest założenie)? Czy myślisz albo jesteś pewna, że któregoś dnia po prostu nadejdzie ta chwila na tak zwany settlement?
Bliżej mi do tej niekończącej się podróży/przygody, chociaż zdaje sobie sprawę, że za ileś lat moje życie może bardzo różnić się od teraźniejszego. Na chwilę obecną wiem, że mam jeszcze wiele do zrobienia, a czy to wszystko mnie zmęczy, czy wręcz przeciwnie, nieustannie będę poszukiwała przygód i wrażeń, to się okaże.

Czy myślisz o napisaniu kiedyś książki?
Talentu literackiego nie mam, ale jeżeli coś chodzi mi po głowie, to przewodnik w stylu tych, które tworzę na blogu. Nie takie tradycjny, tylko z nastawieniem na ciekawe miejscówki. Mógłby to być również przewodnik kulinarny po kilku miastach świata z nastawieniem na street food czy jedzenie w lokalach na każdą kieszeń, no przynajmniej nie ekskluzywnych, na które stać tylko elitę. Strona wizualna byłaby też na pewno ważna.

Czy planujesz w przyszłości naukę jakiegoś języka? Czy masz może planach odświeżenie niemieckiego?
Uczę się hiszpańskiego, więc chciałabym kontuować przynajmniej do poziomu średnio-zaawansowanego, a dalej zobaczymy co jeszcze będzie mogło mi się przydać, albo gdzie zamieszkam. Mogłabym przenieść się na jakiś czas do Berlina, a jeśli rzeczywiście będę mieć taki zamiar, to odświeżę niemiecki, bo chociaż przez nieużywanie języka ciężko przychodzi mi wypowiadanie się, to nadal sporo rozumiem.

Jakie cele są przed Tobą?
Biorąc pod uwagę miejsca w których już byłaś, uważam, że nie jest dla Ciebie problemem zobaczenie pozostałej części świata(kwestią są tylko pieniądze, które na te podróże trzeba zdobyć), gdzie więc tkwi obecnie wyzwanie?
W sposobie podróżowania i fotografii. Chciałabym poświęcić więcej uwagi ludziom, kulturze, zagłębiać się w kuchnię, poznawać ją np. od strony garnka babci w czyimś domu. Może będą to również wyzwania fizyczne/psychiczne. Myślę, że to będzie się zmieniać z czasem, więc ciężko mi odpowiedzieć jednoznacznie. Do tego na pewno zależy mi na wyzwaniach fotograficznych. Nie tylko pstrykanie fot jak do tej pory, które nie kosztują większego wysiłku i można znaleźć je na wielu innych stronach. Nie czuję się zbyt dobrze z tą przeciętnością, ale samo nic z nieba nie spadnie i wiem, że aby się poprawiać, trzeba dać z siebie znacznie więcej, założyć sobie zadania, które nie będą łatwe w realizacji.