Podróże

Z San Francisco do Los Angeles – podróż wybrzeżem przez Big Sur

January 16, 2017

Zostawiłam na później dwa posty ze Stanów, bo wiem, że nieprzerwana relacja z jednej podróży może się znudzić. Pokazać Wam chcę najsłynniejszy odcinek trasy zachodniego wybrzeża, między San Francisco i Los Angeles. Prowadzi wzdłuż oceanu drogą Highway One, znaną też m.in jako jako Pacific Coast Highway. Zaczyna się prawie 300km na północ od San Francisco, a kończy na południe od Los Angeles i razem liczy ponad 1000km. Kiedy mieszkałam w Kalifornii, była to droga, którą pokonywałam codziennie, ale nigdy nie wybrałam się nią aż do LA. Najpiękniejszy i najsłynniejszy odcinek tej trasy prowadzi przez Big Sur, nienaruszony i prawie niezamieszkany region, gdzie góry Santa Lucia stykają się z oceanem tworząc wyjątkowy krajobraz. Podróż przez Big Sur to mniej więcej 140km drogi, ale pomimo popularności wśród turystów daleko jej do byciu zatłoczoną. Ze względu na doskonałe widoki, regularnie pojawiają się na trasie punkty widokowe, gdzie można się zatrzymać na zdjęcia. Stacje benzynowe występują tutaj rzadko, dlatego dobrze jest pamiętać o zatankowaniu auta odpowiednio wcześnie.

IMG_9179-2IMG_9182-2Santa Cruz było naszym pierwszym przystankiem po San Francisco. To wyluzowana, surferska miejscowość o liberalnym duchu. Charakterystyczna dla centrum Santa Cruz jest molo z parkiem rozrywki, który funkcjonuje tutaj od 1907 roku. Przeszedł już kilka remontów, a obecnie przechodzi kolejną dużą renowację. IMG_9183-2IMG_9185-2W mojej opinii, to idealne miejsce na zdjęcia analogowe, ale przede wszystkim lomo.IMG_9186-2IMG_9190-2Niecałą godzinę od Santa Cruz znajduje się kolejne większe miasto na tej trasie, Monterey, a tuż za nim malutkie Carmel by the Sea. To nietypowe miasteczko o artystycznej przeszłości i europejskim klimacie. Spacerując jego ulicami można naprawdę poczuć się tu jak we Francji, a nie Kalifornii.

IMG_9192-2Carmel kryje w sobie kilka ciekawostek, jak np. to, że burmistrzem był tu niegdyś Clint Eastwood. Ze względu na nietypowe jak na Stany chodniki, w których utknąć może obcas, do noszenia wysokich obcasów, potrzebne jest pozwolenie, wydawane przez miejski ratusz. Ot, jeden z wielu absurdów tego państwa.IMG_9191-2doubIMG_9193-2

IMG_9194-2IMG_9200-2IMG_9202-2IMG_9203-2Carmel jest przede wszystkim zamieszkane przez starszych, zamożnych ludzi.IMG_9204-2IMG_9205-2

IMG_9207-2 Trafiliśmy tutaj na wyjątkowy zachód słońca, niestety trochę się spóźniliśmy. W momencie kiedy dotarliśmy na plażę, słońce zniknęło za chmurami, a niedługo potem za horyzontem.IMG_9212-2-2

IMG_9217-2doub Plaża w Carmel jest nietypowa dla Kalifornii, mniejsza, z wyjątkowo miękkim piaskiem, zatoka z obu stron też przypomina bardziej lokalizację gdzieś w Europie.IMG_9224-2

IMG_9208-2

IMG_9220-2-2

IMG_9234-2Początkowo planowaliśmy spędzić noc w aucie w Carmel, ale przekonaliśmy się, że miasteczko często patroluje policja, więc znaleźliśmy inne miejsce, kawałek dalej, a następnego poranka znowu ruszyliśmy w drogę.

IMG_9235-2 Stary most Bixby Creek Bridge, to jeden z symboli trasy przez Big Sur.   IMG_9240-2Godzinę na południe od Carmel, znajduje się inne interesujące miejsce. Esalen Institute to stworzony na początku lat 60-tych ośrodek uzdrowiskowy, usytuowany nad oceanem na zboczach gór. Nie był i nie jest jednak zwykłym kurortem ze spa, cała jego filozofia opiera się na zagłębianiu się w ludzkie wnętrze. Esalen zapoczątkował też Human Potential Movement, ruch w dziedzinie terapii, mający na celu wyzwolenie maksymalnych możliwości i zdolności człowieka, żeby osiągnąć samorealizację. Dzisiaj odbywa się tu rocznie kilkaset warsztatów z zakresu medytacji, jogi, psychologii, ekologii, organicznego żywienia, duchowości, rozwoju osobistego itp.
Jeżeli oglądaliście Mad Men, to w ostatnim odcinku  w ośrodku Esalen medytował Don Draper.

IMG_9241-2Mgła występuje tutaj często, dodaje widokom uroku, byleby nie zakrywała wszystkiego. IMG_9244-2IMG_9247-2IMG_9252-2Nie mam pojęcia, co te krowy robiły na plaży, ale gdybym była jedną z nich, to też wolałabym spędzać czas na plaży niż na wzgórzach.IMG_9254-2Morro Bay w oddali. IMG_9265-2doubNa trasie znajduje się też mały kulinarny skarb, który warto odwiedzić – Big Sur Bakery. Znajduje się przy drodze głównej, tuż obok jest jedna z niewielu stacji benzynowych, ale dobrze jest wcześniej sprawdzić adres, żeby niechcący nie minąć knajpki.

IMG_9292-2

IMG_9275-2doubBig Sur Bakery to piekarnia i restauracja z duszą i oddanym zespołem. Nie przekonałam się jak smakują dania restauracji oparte w dużym stopniu na sezonowych i lokalnych składnikach, ale zamówiliśmy z Benjaminem struclę truskawkową i była obłędna– najlepsza strucla jaką jadłam. Minusem są niestety wysokie ceny, które w dużym stopniu tłumaczy lokalizacja, ale wydanie ponad 6$ na pączka nie przychodzi z łatwością. W przypadku naszej strucli, było warto, chociaż odmówiliśmy sobie drugiej.
W 2009 lokal wydał książkę kucharską. IMG_9282-2Za piekarnią kryje się niesamowity kaktusowy ogród.IMG_9285-2doubIMG_9286-2IMG_9288-2IMG_9289-2

IMG_9309-2Przez znakomitą większość trasy prowadził Benjamin, ale jedna z krętych górskich dróg przypadła mnie. Sportowe auto to najlepszy wybór na Big Sur.

IMG_9296-2Najwięcej ludzi spotkaliśmy przy najbardziej charakterystycznym miejscu Big Sur – McWay Falls. Chyba z tego powodu nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia, a przynajmniej nie większego niż wiele innych widoków napotkanych na trasie.

IMG_9300-2Wyobrażam sobie, że w świetle zachodzącego słońca plaża prezentuje się bardziej magicznie niż w ostrym, południowym słońcu, ale obawiam się, że o tej porze zbiera się tu również najwięcej osób. Wczesny ranek, to chyba najlepszy czas do znalezienia się tutaj.

 

P.S. Poprzednie posty z road tripu po USA:
Fotorelacja z Seattle
10 faktów na temat Portland
Podróż wybrzeżem Oregonu Kalifornijskie wybrzeże jakiego nie znacie
San Francisco we dwójkę
Park Narodowy Joshua Tree
Północna vs Południowa Kalifornia

You Might Also Like

  • a ja tam się nie odnalazłam na kalifornijskiej jedynce, dla mnie to było trochę jak powtorka z madery (podobny widok wybrzeża, nad którym wszyscy pieją, a ja się zastanawiam o co chodzi 😉 i najsłabsza część roadtripa. właściwie to pamiętam los angeles, potem dlugo długo nic, potem san francisco 😉 ale to musi wynikac z tego że jednak wolę góry niż plaże. natomiast nie omineliśmy santa cruz i wesołego miasteczka i było super, może dlatego że za dzieciaka nigdy nie byłam w innym niż taki rozkładanym na chybcika na stadionie miejskim.
    z jakiegoś powodu, już nie umiem sobie przypomniec jakiego, nie byliśmy w big sur bakery. teraz żałuję!

    • Ula

      Ty aż tak górska jesteś, że jak przy górach pojawia się woda, to już jest słabo?;)) Ja załapałam się kiedyś na kolejki w parku rozrywki w Santa Cruz dzięki host rodzinie. Jestem ciekawa jak go odnowią, bo ten kiczowaty klimat był fajny i boje się, że zepsują 😉

      • haha, jak woda przy górach to tylko jeziora polodowcowe. tylko! 😉

  • my te 140 km pokonywalibyśmy chyba cały dzień, jak trasę przez North Cascades w tym roku… co punkt widokowy to lepszy. człowiek by tylko stał, patrzył i wzdychał z podziwem. przynajmniej my tak mamy 😉

    jeśli jest w połowie tak jak na Twoich fotach, to zapisuję się na ten nieszczęsny kurs na prawo jazdy!

    • Ula

      No pewnie, ten odcinek jest na cały dzień, nam też sporo czasu zajął przejazd 🙂

  • Piękne widoki. Jeśli tylko mój road trip dojdzie do realizacji, kalifornijskie wybrzeże jest wysoko na liście rzeczy MUST DO. Kawiarenkę zapisuję, jak szaleć to szaleć 🙂
    Santa Cruz na pewno odwiedzę, może nawet na dłużej ;’)

  • Ahhhh.. Poczulam sie jakbym znow tam byla 🙂 Tesknie za tymi widokami chyba jeszcze bardziej! Nie ma opcji… bedzie trzeba tam pojechac w przyszlosci :))

  • Pingback: Ze Źródeł #108 » kubaosinski.eu()

  • Gustavo Woltmann

    Przepiękne zdjęcia, aż ma się ochotę na wycieczkę. No ale może niedługo, kto wie :).

  • Nie wierzę, że potrzeba zgody na obcasy ze względu na chodnik 😀 Z ciekawości aż bym poszła spróbować załatwić taką zgodę 😀 Choć obcasy w życiu miałam raz! 😉
    Krówki szczęścia to były, dodały życia plaży! 🙂
    Coraz bardziej przekonuje się do Big Sur <3

    • Ula

      Zgody wydają podobno bezproblemowo. Obstawiam, że chodzi o to, żeby kobiety nie pozywały miasta jak ulegną chodnikowemu wypadkowi, a w przypadku takiej zgody muszą wziąć pełną odpowiedzialność na siebie 😉

  • Niesamowita relacja 🙂