Lifestyle, Podróże

„Zawsze o Tym Marzyłam”. Tales of A Female Nomad.

Październik 18, 2012

Przeniosłam wyniki konkursu z nowego posta, do poniższego, gdzie znajdują się wszystkie Wasze
Wczoraj odbyła się polska premiera książki „Zawsze o Tym Marzyłam’ (Tales of A Female Nomad) autorstwa Rity Golden Gelman. We związku z tematyką mojego bloga, dostałam od wydawnictwa Pascal próbny egzemplarz i moje pierwsze tygodnie w Birmingham uprzyjemniałam sobie przenosząc się razem z autorką do różnych zakątków świata.

Rita prowadzi dostatnie życie w Los Angeles. W wolnych chwilach chodzi z mężem na ekskluzywne pokazy filmowe, sztuki teatralne, koncerty, jada wykwintne kolacje w towarzystwie nadętych Amerykanów. Teoretycznie niczego jej nie brakuje, ale jej małżeństwo gaśnie, a ona coraz częściej zaczyna odczuwać potrzebę zmiany swojego życia. Powracają podróżnicze marzenia z młodości i budzi się w niej chęć przeżycia prawdziwej przygody.
Pewnego dnia Rita decyduje się na krótką rozłąkę z mężem i wyrusza do Meksyku. W wieku 48lat odbywa swoją pierwszą samotną podróż. Początki nie są łatwe, Rita po raz pierwszy od lat jada w samotności posiłki, ale szybko poznaje innych podróżujących i przyzwyczaja się do nowego otoczenia. Decyduje się nawet na przedłużenie swojego wyjazdu i zamieszkanie w wiosce Zapoteków. Poznaje ich kulturę, przygląda się codziennemu życiu, realizuje swoje antropologiczne zainteresowania i pasję poznawania ludzi. Odkrywa nowe fragmenty swojej osobowości i jest zachwycona spontanicznością, która przepełnia każdy dzień.
Wkrótce jednak mąż Rity wnosi pozew o rozwód. Upewnia ją to w przekonaniu, że powinna wyruszyć w świat na dłużej. Wraca do Stanów, by uporządkować wszystkie sprawy, sprzedaje co może i po kilku miesiącach jest znowu w drodze. Pisanie książek dla dzieci lat stanowiło źródło jej dochodów, a teksty mogła pisać wszędzie. Mieszkanie w biedniejszych krajach nie wiązało się też z potrzebą posiadania dużej ilości pieniędzy, więc problem utrzymania się miała zasadniczo z głowy.

Rita podróżuje przez kraje Ameryki Środkowej, uczy się hiszpańskiego i odwiedza szkoły, gdzie czyta dzieciom swoje książki. Regularnie wraca co prawda do Stanów, żeby zobaczyć się ze swoimi rodzicami i studiującymi dziećmi, a czasami to one odwiedzają matkę w podróży. Razem z córką zwiedzają Galapagos, gdzie Rita zachwycona tamtejszą przyrodą zastanawia się nawet nad zostaniem przewodniczką po wyspach.
Decyzja o następnych kierunkach podróży podejmuje bardzo spontanicznie. Pewnego dnia na spotkaniu klasowym, ktoś z jej znajomych wspomina o Indonezji. Rita natychmiast podchwytuje pomysł i niedługo potem osiedla się w Indonezji, w małej wiosce, gdzie jak się później okaże, spędzi następne dziewięć lat…

„Zawsze o Tym Marzyłam” to inspirująca historia kobiety, która w pewnym momencie swojego życia, postanawia przejąć nad nim całkowitą kontrolę, zaczyna realizować marzenia sprzed lat i nikt nie jest w stanie odwieźć jej od tych pomysłów. Znajomi przez wiele lat twierdzili, że ucieka od problemów, ale Rita była przekonana, że to właśnie podróże były jej nową rzeczywistością. I najwyraźniej miała racja, bo od 1986 roku nie mieszka nigdzie na stałe, nazywając siebie współczesną koczowniczką. Nie wie gdzie będzie za pół roku i chociaż dzisiaj Rita ma już 75 lat, wciąż chce odkrywać nowe miejsca.

Poniżej kilka fragmentów, które sczególnie przykuły moją uwagę:

„Jedna z przyjaciółek zaprosiła mnie na drinka przed odjazdem. Twierdziła, że wymykanie się w taki sposób nie jest korzystne dla mojej psychiki.
– Musisz stawić temu czołwa – powiedziała. – Nie powinnaś uciekać.
Tylko, że ja wcale nie uciekałam- po prostu biegłam… biegłam ku przygodzie, ku odkryciom, ku większemu zróżnicowaniu doświadczeń. Podczas pobytu w Meksyku odkryłam coś naprawdę ciekawego: poza granicami ojczyzny nie czułam się już w żaden sposób związana z zasadami panującymi w naszej kulturze, a jako obcokrajowiec, nie byłam zmuszona do przestrzegania miejscowych reguł. Przestawały mnie obowiązywać jakiekolwiek zewnętrzne zasady i mogłam żyć według ideałow i reguł, które sama sobie stworzyłam.”

” – Proszę się nie przejmować, naprawdę. Wystarczy, że pewnego dnia pani również komuś pomoże.
Wreszcie zgodziła się przyjąć pieniądze. Najwyraźniej koncepcja „banku przysług”, według której caly świat opiera się właśnie na drobnych przysługach, była jej zupełnie obca. A przecież idąc przez życie i wyświadczając ludziom drobne przysługi, tak naprawdę tworzymy depozyt dobra, z którego możemy wypłacać za każdym razem, gdy jesteśmy w potrzebie. Równie ważne jest przyjmowanie takich przysług, ponieważ wtedy pozwalamy drugiej osobie na założenie własnego depozytu. Lubię uczyć takiego podejścia wszystkich ludzi, którzy mają problemy z przyjmowaniem pomocy.”

„Zawsze odżywałam duchowo w odległych miejscach. Czasami się zastanawiałam, co każe mi szukać ciągle nowych wrażeń? Podejmować wyzwania związane z przebywaniem gdzieś, gdzie nikt mnie nie zna? Czy to psychiczna potrzeba, czy może raczej biologiczna wada?
Myślę, że jest to związane z chęcią uczenia się poprzez nowe doświadczenia. Najlepiej i najłatwiej poznaję świat,  gdy działa, dotykam, dzielę się i degustuje. Kiedy jestem w nowym miejscu, każdego dnia, w każdej chwili czegoś się uczę.”

—————————

Wydawnictwo Pascal zaproponowało mi przeprowadzenie małego wywiadu z autorką, Ritą Golden Gelman, która w związku z premierą książki przebywa obecnie w Polsce.
Pytania przesłałam do wydawnictwa, a na drugi dzień dostałam materiał audio z nagranymi odpowiedziami Rity.

Podróże opisane w „Zawsze o tym marzyłam” rozpoczęłaś w 1986 roku. Od tamtego czasu świat bardzo się zmienił za sprawą internetu, a podróżowanie stało się łatwiejsze niż kiedykolwiek przedtem. Czy dzisiaj na swojej drodze spotykasz znacznie więcej podróżujących niż 20 lat temu?

R: Nie wydaje mi się. Poza tym zazwyczaj zatrzymuję się w wioskach, które nie są odwiedzane przez turystów/podróżników. Nie znaczy to, że ta liczba się nie zwiększyła, ale osobiście nie zauważyłam wielkiej różnicy. Natomiast największa zmiana to sam internet, posiadanie własnego adresu mailowego, który umożliwia mi kontakt z resztą świata. To wspaniałe uczucie, że chociaż jestem gdzieś daleko, podróżuję samotnie, to mogę w każdej chwili skontaktować się z bliskimi i dostać odpowiedź po kilku minutach.

Gdybyś jeszcze raz mogła cofnąć się do lat młodości, czy ułożyłabyś swoje życie w inny sposób? Może zaczęłabyś podróżować wcześniej?

R: Ciężko powiedzieć (śmiech). Byłam mężatką, a większość lat mojego małżeństwa było udanych. Mam też dwójkę dzieci, które w momencie rozpoczęcia mojej podróży były już dorosłe, studiowały i pracowały, chociaż jestem pewna, że mimo wszystko były na mnie złe. Nie opuściłabym ich kiedy były młodsze, więc myślę, że wyjechałam w dobrym dla wszystkich czasie.

Podczas swoich wyjazdów wielokrotnie poznawałaś, zatrzymywałaś się u członków organizacji Servas, która od ponad 60 lat wspiera ideę wymiany kulturowej między podróżującymi i goszczącymi. Moje pokolenie pasjonatów włóczenia się po świecie zna to przede wszystkim pod hasłem „Couchsurfing”. Czy słyszałaś o tej stronie i czy miałaś okazję skorzystać z niej w podróży?

R: Miałam konto na stronie Couchsurfing przez kilka lat, ale nie korzystałam z niego. Uwielbiam Servas i wiem na 100%, że mogę ufać jej członkom. Jednym z powodów jest to, że Servas wymaga przeprowadzenia wywiadu z osobami, które chcą przystąpić do tej organizacji, podczas gdy Couchsurfingu opiera się na referencjach zostawianych na profilach osób należących do tej strony.
Poznałam wielu Couchsurferów i zawsze okazywali się świetnymi ludźmi, więc nie chodzi o to, że mam za sobą jakieś złe doświadczenia, ale Servas jest cząstką mnie i należę do tej organizacji od wielu, wielu lat.
Chciałabym też dodać, że korzystam z Servas tylko wtedy, kiedy po raz pierwszy odwiedzam jakiś kraj i nikogo tam nie znam. Zatrzymuję się u kogoś na kilka dni, nie robię żadnych dalszych planów i tylko czekam aż osoba goszcząca coś zaproponuje. Wiele razy zdarzało się, że ludzie z Servas pokierowali mnie w interesujące miejsca, które nie miały nic wspólnego z tą organizacją. Dlatego nie lubię robić planów, bo w ten sposób przytrafia się w życiu znacznie więcej interesujących rzeczy.

Wiem, że jesteś zaangażowana w popularyzację idei „Gap Year” wśród nastoletnich Amerykanów. Czytelnicy mojego bloga to młodzi ludzie z Polski, którzy często nie są pewni kierunku studiów, ścieżki zawodowej, jaką powinni obrać w przyszłości. Co byś im poradziła?

R: Nie wiem jakie są w Polsce możliwości w temacie „Gap Year”, ale dostaję mnóstwo listów od ludzi, którym dane było doświadczyć trochę świata, zanim poszli na studia i przyznają, że to doświadczenie ich zmieniło. Miało wpływ na ich osobowość, spojrzenie na świat, a kiedy przyszedł czas rozpoczęcia studiów, wiedzieli kim są. Większość młodych ludzi nie wie co chce robić w przyszłości. Do czasu studiów dzieciaki nie mają też najczęściej możliwości mieszkania poza domem, aż tu nagle znajdują się w innym kraju, muszą sobie poradzić i stają się niezależne.
Gap Year nie zawsze jest pięknym, ekscytującym przeżyciem, są trudne momenty, bo jest się zdanym na siebie, ale zawsze okazuje się to wartościowym doświadczeniem.
W Stanach 30-50% młodzieży, która idzie na studia, bo została zmuszona przez rodziców, wylatuje ze szkoły. Studia są w USA bardzo drogie, więc pieniądze rodziców po prostu marnują się. Ponadto myślę, że młodzież nie wie wystarczająco dużo na temat różnych kierunków studiów. Kiedy ja zaczynałam swoje, nie wiedziałam czy była antropologia. Gdybym wiedziała, wybrałabym ją od razu, bez dwóch zdań.
Na świecie jest tyle do odkrycia i poznania… Jeżeli wyruszysz w drogę, zaczniesz zadawać pytania, które nawet nie spodziewałeś się, że w Tobie siedzą.
W Stanach istnieją różne programy, niektóre także darmowe, umożliwiające np. uczenie się języków obcych. Młodzież może pracować przez pół roku, a przez kolejną część podróżować. Studia nie muszą być koniecznie kolejnym krokiem po liceum.
Z tego co czytam, coraz więcej osób decyduje się na Gap Year, ale edukowanie rodziców i uczniów w tym temcie zależy w dużej mierze od dobrej woli pracowników edukacji, a nawet osób takich jak ja. Chcę pisać artykuły na ten temat i prowadzić wykłady, współpracuję też z organizacją American Gap Associaction.

Mało kto w wieku 48 lat zdobyłby się na odwagę rzucenia swojego dotychczasowego, wygodnego życia i wyruszenia w nieznane. Zachęcasz młodych Amerykanów do zrobienia sobie roku przerwy po liceum i otworzenia się na świat. A co z ludźmi w starszym wieku? Czy myślisz, że wielu dałoby się przekonać do pomysłu Gap Year, który również mógłby odmienić ich życie?

R: Myślę, że tak. Sama spotykam na swojej drodzę podróżujących, którzy mają od kilkunastu do ponad 70 lat. Wielkrotnie też mówiono mi – czytałem twoją książkę i że zawsze chciałem żyć w podobny sposób, ale wyadawało mi się, że nie jestem w stanie. A tu proszę, teraz jestem w Tajlandii, uczę angielskiego i jest super! – Wciąż dostaję podobne listy. Tak więc, Gap Year nadaje się na dobrą sprawę dla każdego!
Ja skupiam się akurat na młodzieży, bo wykazują większą gotowość na taką przygodę. Ludzie po 50tce zazwyczaj określony styl życia, niezmieniany od lat i z większą trudnością podejmują podobne decyzje, ale jak najbardziej zachęcam wszystkich.
Amerykańska organizacja PSCORE Volunteers, zrzeszająca wolontariuszy otworzyła się niedawno na ludzi starszych. Ludzie w moim wieku mogą pomagać w Afryce, czy gdziekolwiek na świecie i coraz więcej ludzi się na to decyduje.

—————————-

Cieszę sie, że Rita gorąco wspiera pomysł Gap Year, bo wpadłam niedawno na pomysł, zrobienia na ten temat dłuższego posta, który mógłby podsunąć Wam kilka pomysłów na rok przerwy po szkole, a może studiach. Na stworzenie go potrzebuję trochę czasu, ale pewnego dnia powinien się tu pojawić.

Na koniec mały konkurs związany z tematem posta i tym, o czym przed chwilą napisałam. Do rozdania mam trzy egzemplarze „Zawsze o Tym Marzyłam”.

Pytanie konkursowe brzmi następująco: Gdybyś mógł/ mogła zrobić sobie rok przerwy, oderwać się od obecnego życia, skupiając się wyłącznie na sobie i nie przejmując się konsekwencjami jakie czekałyby na ciebie po powrocie, na co przeznaczyłabyś ten czas? 

Odpowiedzi zostawiajcie w komentarzach do końca poniedziałku, 22.10, a ja wybiorę trzy odpowiedzi, które najbardziej mi się spodobają i te osoby otrzymają książkę Rity. Nie muszą to być bardzo długie wypowiedzi, liczy się treść. Najlepiej jeśli podpiszecie się imieniem i pierwszą literą nazwiska, a wyniki pojawią się tu najprawdopodobniej we wtorek.

You Might Also Like