Równo rok temu o tej porze byłam na Barbados.
Zresztą cały tydzień spędzałam z mamą na Karaibach…
Było potwornie gorąco, słońce paliło i nawet morze było za ciepłe, żeby się w nim ochłodzić. Tak się wygrzałam, że następnego dnia na St. Lucii już nie chciało mi się opalać czy kąpać.
A dzisiaj?
Termometr wskazuje -10’C. Na sobie mam grubą bluzę, rajstopy, spodnie, dwie pary skarpet, a pomimo tego zimny nos.
To wszystko wydaje mi się tak śmieszne, że aż smutne.
Written by
Ula
Further Reading...
My first day in Atlanta (part one).
January 22, 2010
Previous Post
Tajska zupa Tom Yum Kung.
Next Post




