Podróże

Zachodnia Sycylia – odwiedzone miejsca

Marzec 5, 2018

Zachodnia Sycylia

Krótką przerwą od zimy w tym roku był dla nas styczniowa podróż na Sycylię.
Od początku wiedziałam, że nie będziemy próbowali objechać całej wyspy. To zdecydowanie za dużo jak na tydzień, nie mówiąc już o kilkudniowej wizycie. Ze względu na połączenie lotnicze do Palermo skupiliśmy się na zachodniej części wyspy, a i tak miałam wrażenie, że ledwo starczyło nam na wszystko czasu.

Sycylia latem vs zimą

Choć Sycylia od dawna była na mojej liście do odwiedzenia, za nic nie wybrałabym tego kierunku latem. Kiedy upały nie dają żyć, a sezon turystyczny jest w pełni.
Żeby jednak nie było, że wyjazd zimą to idealne rozwiązanie – podróż w tym okresie też ma swoje minusy. Jednym z głównych jest loteria pogodowa. Można trafić na 5 dni słońca albo mieć pecha i 5 dni spędzić w deszczu. Poza tym, jak przystało na naiwnych ludzi z kraju z prawdziwą zimą, myśleliśmy, że będą to cztery dni ciepła. Pomimo słonecznej pogody, wcale takie nie były. Świeciło słońce, w środku dnia potrafiło być bardzo przyjemnie, ale powietrze było generalnie chłodne i wilgotne, a my momentami marzliśmy. Jeżeli planujecie podróż zimą i koniecznie chcecie zostawić grubą kurtkę w domu, to przynajmniej zabierzcie ciepłe buty (albo przynajmniej takie o porządnej podeszwie), czapkę i szalik.

Ferie zimowe

Innym minusem była zimowa przerwa. Podobno na przełomie stycznia i lutego wiele miejsc robi zimową przerwę i my też niejednokrotnie się na nią natknęliśmy – nie wypaliło przez to kilka posiłków w restauracjach, które chciałam odwiedzić.
Mając na uwadze, że jesień lub wiosna, to jeszcze lepszy okres na wizytę, podobało mi się mimo wszystko bardzo. Jeżeli macie ochotę poznać Sycylię od nieco uśpionej strony i bycia niepopularnym turystycznie kierunkiem, to w styczniu czy lutym też nie będziecie zawiedzeni.

Zachodnia Sycylia – odwiedzone miejsca

Poniżej zebrałam trochę zdjęć i wrażeń z miejsc w których się zatrzymaliśmy. W przypadku niektórych, zima zagrała na naszą korzyść bo w popularnych atrakcjach były pustki, innym razem musieliśmy całować klamki, bo trafialiśmy na zimowe przerwy.
Na blogu pojawi się też osobny post o Palermo.

CASTELLAMARE DEL GOLFO

W sezonie podobno mocno turystyczna miejscowość, poza sezonem nie przypomina takiej wcale. Co więcej, w czasie kiedy tam byliśmy niejeden sklep i restauracja były zamknięte na czas ferii zimowych, a więc generalnie było na miejscu niewiele do roboty. Spodziewam się jednak, że między wiosną, a jesienią jest inaczej!

W Castellamare del Golfo spędziliśmy pierwsze dwie noce, wynajmując tanie mieszkanie w sercu miasteczka. Miała to być nasza baza wypadowa do zwiedzania Zachodniej Sycylii i faktycznie naprawdę nieźle się w tym celu sprawdziła. Szybko i bez problemu można się z niej wydostać, wszystko jest na miejscu w zasięgu ręki – plaża, knajpki, spacerowe uliczki.


Ristorante Egesta Mare
Nie byliśmy pewni czy w ogóla uda nam się znaleźć jakąś niezłą opcję na kolację, bo jak wspominałam wyżej, kilka miejsc było zamkniętych. Trafiliśmy do restauracji z rybami i owocami morza. Zjedliśmy tu naprawdę przyzwoite dania, w tym typowo sycylijskie pasty.

Schody przed restauracją


W Castellamare znalezliśmy w centrum miasta mieszkanie za grosze. Może nie miało wymarzonego wnętrza, ale za oferowaną cenę komfort był na naprawdę wysokim poziomie. (link do rezerwacji ze zniżką 50zł)


Rzadko coś wywołuje na moim Instagramie taką ekscytację jak w dniu, kiedy podzieliłam się Wami zdjęciem jego pistacjowego nadzienia. Kupiliśmy go w przypadkowej piekarni w Castellamare, która nie zapowiadała nic dobrego, do czasu aż miły piekarz przyniósł z zaplecza właśnie te rogale. Później przekonałam się, że wręcz ciężko kupić nieudane, nawet na lotnisku zjadłam cudownego!

Widok na Castellmare w drodze do Scopello.

SCOPELLO

Ze wszystkich odwiedzonych miejscowości, najcieplej wspominam Scopello. Mała, nadmorska wioska z przepięknym placem, kilkoma uroczymi uliczkami, widokiem na ruiny tonnary, faraglioni i morze.
Scopello jest na tyle małe, że potrafię sobie wyobrazić, że w sezonie nie ma się tu jak ruszyć. Trzeba też przyznać, że nie ma tu za wiele do roboty. Mimo wszystko chętnie zatrzymałabym się tutaj innym razem. Szukając noclegów na Sycylii, trafiłam na ten domek AirBnb w Scopello. Następnym razem chyba bym się na niego zdecydowała.
Gdybyście szukali poza sezonem miejsca w którym może i nie ma co robić, ale dobrze się myśli, to wydaje mi się, że okolica Scopello dobrze się do tego nadaje.

Riserva dello Zingaro

Ze Scopello jest też rzut beretem do Riserva dello Zingaro – parku krajobrazowego ciągnącego się wzdłuż wybrzeża. Zdecydowanie warto poświęcić na to miejsce jeden dzień, przygotować na wędrówkę i odkrywanie urokliwych plaż i zatoczek. W parku znajduje się kilka krótszych/dłuższych, łatwiejszych lub trudniejszych szlaków, z których jeden z 900m przewyższeniem. Wejście do parku znajduje się na południu od strony Scopello oraz na północy San Vito Lo Capo i kosztuje kilka euro. Najlepiej dotrzeć tutaj autem i zaparkować na bezpłatnym parkingu przy wejściu. Między wejściem południowym i północnym nie kursuje transport publiczny, co warto mieć na uwadze chcąc przemierzyć w jedną stronę 12km.
My mieliśmy pecha z pogodą w dzień kiedy zaplanowaliśmy tutaj wizytę, ale następnym razem wybiorę się koniecznie.


Główny plac Scopello. Pomijając kota, polecam zwrócić uwagę na doniczki roślin, w których zmieściłaby się 6-osobowa rodzina
Bar Nettuno – bardzo polecana restauracja w okolicy, gdzie niestety nie mieliśmy okazji zjeść, bo była zamknięta w tym czasie.
Bar La Palma, chyba jedno z niewielu miejsc w Scopello, otwartych przez całe rok i służących przede wszystkim miejscowym.
Tutaj zjedliśmy najprzyjemniejsze śniadanie wyjazdu, choć bardziej chodziło o okoliczności niż to, co znalazło się na talerzach.


Na kawałek pizzy zdecydowaliśmy się po tym, jak zobaczyliśmy właścicielkę niosącą blachę z gorącą pizzą ze swojego domu.


Ogród pełen warzyw z widokiem na morze.


W dole widać najstarszą na Sycylii przetwórnię tuńczyka. Połączona jest z plażą, ale spodziewajcie się płatnego wejścia na ten teren (4).

 

ERICE

Kolejnym przystankiem była Erice, świetnie zachowana średniowieczna miejscowość położona na szczycie widzianej na poniższym zdjęciu góry. Z tej perspektywy i jadąc przez płaską część wyspy, aż ciężko było uwierzyć, że zlokalizowana jest właśnie tam. W sam raz nadaje się do spacerowania i błądzenia w klimatycznych uliczkach. Jakimś cudem zmieściło się w niej aż 60 kościołów, co akurat wcale nie rzuca się w oczy, bo uwagę przede wszystkim przykuwają widoki. A te, przy bezchmurnym dniu sięgają całkiem oddalonych części wyspy.
Do Erice dojechać można autem, ale również kolejką linową z Trapani. Po Scopello była to moja druga ulubiona miejscowość.



Erice wydawała się być miastem duchów chyba najbardziej ze wszystkich odwiedzonych miejscowości. Na ulicach spotkaliśmy zaledwie kilka osób.
Chodząc uliczkami Erice łatwo zapomnieć o jej położeniu, aż przez drzewa lub budynki zaczyna przebijać widok taki jak ten…

 

MARSALA

W drodze do Marsali zrobiliśmy przerwę na rezerwat Salin pod Trapani, jedną z atrakcji tej części kraju. Nie określiłabym tego przystanku jako konieczny, ale być może wpływ na moje odczucia miało to, że byliśmy tam w środku dnia. Spodziewam się, że o poranku lub zachodzie słońca przy niskim świetle baseny solankowe mogą prezentować się pięknie.

Marsala z kolei słynie przede wszystkim z produkcji wina, dzięki któremu miasto znacznie wzbogaciło się pod koniec XVIII wieku. Spędziliśmy tu zaledwie kilka godzin, więc nie mam wielu wrażeń do podzielenia się. Stare miasto wydało nam się jednak całkiem przyjemne do spacerowania. W porównaniu z mniejszymi miejscowościami jak Castellmare czy Erice, tutaj znajdziecie więcej restauracji wartych odwiedzenia. A degustacja wina powinna być na liście Waszych priorytetów.

Talerz przekąsek w La Vecchia Salumeria.

 

SCALA DEI TURCHI

Biały wapienny klif Scala dei Turchi,  czyli kolejna popularna atrakcja zachodniej Sycylii. Ciekawe miejsce na wizytę zimą, spacer plażą, zrobienie zdjęć. I o ile zimą szane, że będziecie tutaj sami są bardzo duże, tak latem robi się tutaj tłoczno. Myślę, że w sezonie mogłabym bez większych wyrzutów sumienia pominąć ten przystanek.

   
ENNA

Najbardziej na wschód dotarliśmy do Enny, miejscowości praktycznie w samym środku Sycylii. Położeniem przypominała Erice, chociaż na miejscu okazała się nawet nie w połowie tak ciekawa i mało zadbana. Znajdują się tu ruiny jednego z największych średniowiecznych zamków we Włoszech, ale na starym mieście jest sporo budynków z XXwieku co odebiera urok ulicom.
Generalnie myślę, że można spokojnie pominąć odwiedzenie tej miejscowości.

W drodze do Palermo zatrzymaliśmy się też w Sicilia Outlet Village, outlecie zlokalizowanym się na środku wyspy. Różnorodność sklepów może nie powala, ale znajduje się kilka takich, w których można upolować dobre okazje.

You Might Also Like